Rząd D. Tuska wydał prawie 8 mln zł z budżetu państwa na promocję hasła „Robimy, nie gadamy”
Blisko 8 milionów złotych – tyle rząd Donalda Tuska zapłacił za promowanie w mediach hasła „Robimy, nie gadamy”. Dla opozycji to wyłącznie pieniądze wydane na propagandę sukcesu, którego próżno szukać.
– Używam pewnego sloganu, panie prezydencie, i dedykuję go wszystkim tu zgromadzonym: „My robimy, nie gadamy” – tym nośnym hasłem obóz władzy promuje swoje działania.
W grudniu w całej Polsce pojawiły się przydrożne billboardy, przekonujące nas wszystkich, jak to rząd strzeże granic, rozdaje nowe świadczenia czy buduje szybką kolej. Powstała nawet strona internetowa poświęcona rzekomym sukcesom rządu. Na akcję promującą wydano niemal 8 mln zł z budżetu państwa. Część tej kwoty poszło na opłacenie reklam w zaprzyjaźnionych lewicowo-liberalnych mediach.
– Nie zawsze media – z całym dla nich szacunkiem – przekazują wszystkie informacje w sposób precyzyjny. Nie chodzi o to, żeby przekazywały tak, jak sobie życzymy, ale w sposób precyzyjny – tłumaczy poseł Andrzej Szejna z Lewicy.
Dla Michała Nieznańskiego z Konfederacji to jawne sprzeniewierzanie środków publicznych.
– Jeśli rząd miałby naprawdę dużo sukcesów, to nie musiałby informować poprzez billboardy opinii publicznej o czymś takim. Natomiast ten rząd zajmuje się rozliczeniami swoich poprzedników, a nie tym, żeby realnie w Polsce rządzić – wskazuje Michał Nieznański.
Rzecznik rządu, Adam Szłapka, broni decyzji i przekonuje, że kilka milionów złotych to nic w porównaniu do tego, co rząd Prawa i Sprawiedliwości wydawał na swoje akcje promujące.
– Myślę, że robimy to wielokrotnie skromniej niż poprzednicy. (…) Ile kosztowała gigantyczna kampania informacyjna rządu Mateusza Morawieckiego o tym, jak to wielkie pieniądze z KPO wynegocjował? – pyta Adam Szłapka.
Rzecznik rządu nie podaje żadnych liczb, natomiast przedstawiane przez niego sukcesy są wątpliwe. Przetargi na szybką kolej są ustawione pod zagranicznych wykonawców. Szczelności wschodniej granicy nie można zmierzyć, a dziura budżetowa sięga 270 mld zł. Ale poszczególne resorty też płacą za emisję własnych spotów, jak np. Ministerstwo Energii, które zapłaciło 800 tys. zł telewizji TVN.
– Donald Tusk jest mistrzem, w tym złym znaczeniu, marketingu politycznego. On właśnie zachowuje się w taki sposób, że tylko skupia się na tym, żeby robić propagandę. Nie zajmuje się realnym rozwiązywaniem problemów Polaków – zaznacza poseł Andrzej Śliwka z PiS.
Kiedy my informowaliśmy o rządowych programach, by dotrzeć z wiedzą do obywateli, chcieli nas ścigać. Dziś rząd D. Tuska prowadzi perfidną, wizerunkową kampanię „Robimy, nie gadamy” – za blisko 8 mln zł z publicznych pieniędzy. Cisza. Ciekawe standardy. pic.twitter.com/B7PcwVwu6y
— Marlena Maląg (@MarlenaMalag) January 7, 2026
Na półmetku kadencji liberalno-lewicowy rząd nie może liczyć na wysokie poparcie społeczne. Ekipę premiera pozytywnie ocenia ok. 30 proc. Polaków. W rankingach zaufania Donald Tusk jest na szóstym miejscu. Politolog Aleksander Kozicki stawia diagnozę dotyczącą stanu rządu.
– Tym się charakteryzuje, że niczym się nie charakteryzuje. Ma istotne elementy kontynuacji rządu Prawa i Sprawiedliwości, na przykład jeśli chodzi o kwestię granicy wschodniej. Natomiast nie wygenerował z siebie nic poza buńczucznymi zapowiedziami – ocenia dr Aleksander Kozicki.
W najnowszym sondażu IBRIS Koalicja Obywatelska prowadzi z wynikiem 31 proc., ale traci władzę. Z obecnie rządzących partii do Sejmu dostałaby się jeszcze Lewica z 7-procentowym poparciem. Polskie Stronnictwo Ludowe i Polska 2050 nie przekraczają progu wyborczego.
TV Trwam News



