fot. PAP/Józef Niedziałek

Rząd chce pod pretekstem walki o ekologię zmuszać miasta do wprowadzania stref czystego transportu

Rząd chce pod pretekstem walki o ekologię zmuszać miasta do wprowadzania stref czystego transportu. Według ekspertów rządowy projekt ustawy ograniczy dostęp do centrów miast mniej zamożnym Polakom i utrudni działalność firm.

Projekt nowelizujący ustawę o elektromobilności i paliwach alternatywnych przygotowało Ministerstwo Klimatu. Teraz przepisy przyjął rząd. Zmiany oznaczają, że w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców będą musiały utworzyć strefę czystego transportu, jeśli przekroczą dopuszczalny poziom dwutlenku azotu w powietrzu. Obecnie przepisy objęłyby cztery miasta: Warszawę, Kraków, Wrocław i Katowice. To zaskakujący projekt – mówił poseł PiS, Zbigniew Bogucki.

– Mam wrażenie, że ta koalicja zajmuje się różnymi projektami, żeby je właśnie wrzucić, żeby o nich dyskutować, a później albo one umierają śmiercią naturalną, albo powodują gigantyczne problemy, które nie dotyczą rządzących, tylko zwykłych ludzi np. kierowców – zaznaczył poseł Zbigniew Bogucki.

Warszawa ma już strefę czystego transportu. Od lipca do centrum miasta nie mogą wjeżdżać pojazdy niespełniające norm emisji spalin, a także te napędzane benzyną starsze niż 27 lat oraz diesle starsze niż 19 lat. Jak zaznacza warszawski radny z PiS, Filip Frąckowiak, strefa czystego transportu pogłębia problemy mieszkańców stolicy, a te generują już wcześniejsze decyzje władz stolicy.

– To zamykanie ulic, ograniczanie ruchu w Warszawie i tworzenie placów. Już mamy sygnały od mieszkańców, że są problemy z dojazdami do niektórych części Warszawy – wskazał radny Filip Frąckowiak z PiS.

Strefę czystego transportu planują wprowadzić w przyszłym roku Kraków i Wrocław. Rządowy projekt wprowadzi również wymóg dotyczący komunikacji miejskiej. Miasta, które posiadają strefę czystego transportu, będą mogły kupować wyłącznie autobusy zeroemisyjne. Taki obowiązek będą miały także wszystkie miasta i gminy zrzeszone w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

– Po to, żeby ograniczyć ruch samochodów poprzez zbiorową komunikację opartą na czystych technologiach – mówił dr inż. Bogdan Sedler.

Pytanie, czy taki wymóg nie odbiłby się jednak na podwyżkach cen biletów? Zmiany nie mogą wykluczać chociażby osób starszych, które potrzebują samochodu, ale ceny nowych aut przekraczają ich możliwości. Obawy o dostęp do miasta mają firmy transportowe. Pytanie, kto pokryje koszty dostosowania samochodów do wymaganych norm emisji? Badania pokazują, że efekt stref jest niski – wskazał radny Lublina, dr inż. Piotr Popiel.

– Jeśli ograniczenie emisji tlenku azotu spada o 5,7 proc., to trzeba sobie zadać pytanie, czy wprowadzenie tej strefy jest rzeczywiście tego warte – zaznaczył dr inż. Piotr Popiel.

Rządowy projekt realizuje cele polityki klimatycznej Unii Europejskiej, która dąży do wykluczenia samochodów spalinowych na rzecz elektrycznych. To wciąż auta droższe, uzależnione od pozaeuropejskich technologii i surowców.

– Produkcja elektryków w naszych warunkach jest kosztowna. My tej technologii nie mamy. Już nie mówię o metalach ziem rzadkich – zaznaczył dr inż. Bogdan Sedler.

Strefy czystego transportu kontrolowane są za pomocą specjalnych kamer. Za nieuprawniony wjazd do takiej strefy grozi kara grzywny w wysokości do pięciuset złotych.

TV Trwam News

drukuj