fot. twitter.com

Rośnie napięcie na Ukrainie

Przy granicy Ukrainy jest już ponad 100 tysięcy rosyjskich żołnierzy. Państwo wzywa Zachód do nałożenia nowych sankcji na Rosję.

Napięcie na granicy Rosji z Ukrainą cały czas rośnie. Kolejne doniesienia są niepokojące. To m.in. budowanie rosyjskich baz wojskowych na Krymie oraz koncentracja wojsk przy granicy z Ukrainą, ale również od strony północnej – z Białorusią.

– Padają już konkretne daty, kiedy mogłaby zacząć się inwazja. Mówi się o maju, gdyż wtedy warunki pogodowe umożliwiają przemieszczanie się ciężkiego transportu gąsienicowego – wskazał dr Tomasz Teluk, politolog.

Rosja zapowiedziała, że od najbliższej soboty do końca października zamknie część Morza Czarnego dla żeglugi okrętów wojskowych i jednostek innych państw. Przy granicy z Ukrainą znajduje się już ponad 100 tysięcy rosyjskich żołnierzy, a będzie ich jeszcze więcej. Ukraińskie władze twierdzą, że są gotowe na odparcie ataku prorosyjskich separatystów.

– To nasza ziemia. Nie mamy innego wyboru, niż bronić się bez względu na to, co zrobią zagraniczni politycy i międzynarodowe kręgi dyplomatyczne. Liczymy na porozumienie dyplomatyczne, ale mimo to mamy wszelkie środki, by zapewnić sobie obronę – powiedział Arsen Awakow, ukraiński minister spraw wewnętrznych.

Działania są jednak bardzo ostrożne.

– Ryzyko dalszej eskalacji jest oczywiste. Musimy pochwalić Ukrainę za powściągliwą reakcję i wzywamy Rosję do deeskalacji i rozładowania napięć – mówił Josep Borrell, szef unijnej dyplomacji.

Wzrost napięcia bardzo niepokoi państwa NATO.

– Pracujemy z naszymi sojusznikami. Byłem na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych NATO i ministrów obrony. Naszym celem jest odstraszenie Rosji, uspokojenie Ukrainy i deeskalacja sytuacji – oznajmił Dominic Raab, szef brytyjskiej dyplomacji.

To jednak trudne zadanie. W czasie gdy Rosja wysyła wojska na granicę z Ukrainą, Unia Europejska wysyła jedynie wyrazy zaniepokojenia. Nie będzie też nowych unijnych sankcji wobec Rosji. Nie ma też mowy o wstrzymaniu budowy gazociągu Nord Stream 2. Wiele państw Europy Zachodniej nie angażuje się w konflikt, bo korzyści dla swoich krajów czerpie właśnie z Rosji.

– Niemcy czy Włochy prowadzą liczne interesy z Rosją i mają w tym swój interes ekonomiczny. Zależy im na dostępie do tanich surowców i to gwarantuje im dobre układy z Moskwą – zaznaczył dr Tomasz Teluk.

Rosja testuje Zachód i nowego amerykańskiego prezydenta Joe Bidena, jak daleko może posunąć się w swojej agresywnej polityce. Być może szykuje nową rozgrywkę na Wschodzie, której częścią jest nie tylko Ukraina, ale również Białoruś – zauważył dr Tomasz Teluk.

– Moskwa wsparła prezydenta Aleksandra Łukaszenkę podczas niedawnych wyborów prezydenckich i będzie starała się wykorzystać go do tej rozgrywki, a być może wchłonąć także Białoruś – dodał politolog.

Sytuacja bardzo niepokoi państwa Europy Środkowo-Wschodniej, w tym także Polskę. Aby wzmocnić bezpieczeństwo w regionie, do Polski w ramach ćwiczeń przyleciało kilkadziesiąt amerykańskich myśliwców F-15 i F-16.

TV Trwam News

drukuj