fot. PAP/EPA

Rośnie napięcie na linii Pakistan-Indie

Rośnie napięcie pomiędzy Indiami a Pakistanem. Oba kraje wezwały swoich ambasadorów do powrotu i konsultacji. Wszystko za sprawą spornego regionu – Kaszmiru, w którym doszło w ubiegłym tygodniu do zamachu.

Kaszmir to sporny rejon, do którego roszczą sobie prawo zarówno Indie, jak i Pakistan. W ubiegłym tygodniu doszło tam do ataku terrorystycznego. Zginęło 44 członków indyjskiej organizacji paramilitarnej.

– Mój nieżyjący syn ma tylko jedno dziecko. Jest zdolne, należy dać mu pracę. Jego matka również powinna otrzymać pracę. Powinny zostać zapewnione także pieniądze na edukację naszego wnuka – mówił Shyamnarayan Yadav, ojciec zabitego policjanta.

Do ataku przyznało się już islamistyczne ugrupowanie Armia Mahometa. Jego siedziba znajduje się właśnie w Pakistanie. Indie oskarżają tamtejsze władze o udział w zamachu.

– Pozwólcie państwo, że wyjaśnię jedną rzecz. Nowe Indie nie oszczędzają nikogo, kto sprawia nam problemy. Nasze siły bezpieczeństwa zrobiły to już wcześniej i teraz także nie szczędzimy wysiłków – zapewnił premier Indii Narendra Modi.

Tuż po ataku Indie wezwały na konsultacje do kraju swojego ambasadora w Pakistanie. Taki sam ruch wykonały teraz władze w Islamabadzie. Dzisiaj w Kaszmirze zginęło kolejnych 4 indyjskich żołnierzy. Śmierć ponieśli w wyniku starć z rebeliantami. O ich szkolenie oraz uzbrojenie jest oskarżany także Pakistan, który odpiera te zarzuty.

– Incydent jest bardzo smutny. Potępiliśmy go. Nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy zwolennikami zabijania czy przemocy – ani wczoraj, ani dziś. Nigdy nie pozwolimy, by nasza ziemia była wykorzystywana do celów terrorystycznych. To nasza jasna polityka. Jeżeli Indie mają jakiekolwiek dowody na zaangażowanie w sprawę Pakistanu, powinny się nimi podzielić z nami. Jesteśmy gotowi do współpracy – zapewnił szef pakistańskiego MSZ Mehmood Qureshi.

Konflikt o Kaszmir między Pakistanem a Indiami toczy się już od ponad 60 lat. Przez ostatnią dekadę panował tam spokój, jednak w ostatnim czasie konflikt przybrał na sile.

TV Trwam News/RIRM

drukuj