Rosja i Niemcy oburzone amerykańskimi sankcjami wobec firm uczestniczących w budowie Nord Stream 2. Ambasador USA w Niemczech: To sankcje proeuropejskie  

Sankcje wobec firm, które budują rosyjski gazociąg Nord Stream 2 oraz Turecki Potok – zostały już uwzględnione w przyszłorocznej ustawie budżetowej Stanów Zjednoczonych.

– Nie chcemy, aby dostawy energii w Europie były uzależnione od Władimira Putina – powiedział Mike Pompeo, sekretarz stanu USA.

Decyzję Stanów Zjednoczonych potępiło rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych.

„Państwo z długiem publicznym na poziomie 22 bilionów dolarów zabrania wypłacalnym krajom rozwijania swojej gospodarki” – napisała rzecznik resortu Maria Zacharowa.

Z kolei rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oświadczył w niedzielę, że Gazociągi Nord Stream 2 i Turecki Potok zostaną uruchomione pomimo sankcji Stanów Zjednoczonych. Zapowiedział także, że Rosja odpowie na amerykańskie restrykcje.

Swoje stanowisko jasno wyraziła Angela Merkel, kanclerz Niemiec.

– Sprzeciwiamy się sankcjom eksterytorialnym i to nie tylko ze względu na rezolucję, ale także w odniesieniu do Iranu, z którym mamy ten sam problem – podkreśliła.

Decyzji Stanów Zjednoczonych broni Ambasador USA w Niemczech. Według dyplomaty Waszyngton podjął „proeuropejską decyzję”.

„15 europejskich krajów, Komisja Europejska i Parlament Europejski zgłosili wątpliwości dotyczące projektu Nord Stream 2. Od dawna słyszymy od naszych europejskich partnerów, że USA powinny ich wspierać” – powiedział Richard Grenell, ambasador USA w Niemczech dla „Bild am Sonntag”.

Według medialnych informacji sankcję mogą znacząco wydłużyć czas realizacji projektu, który od początku budził sprzeciw Ukrainy, Polski a także państw bałtyckich. Nord Stream 2 stanowi bowiem realne zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego państw Europy Środkowo-Wschodniej.

TV Trwam News

drukuj