fot. Nasz Dziennik

Długi szpitali wynikają z niedofinansowania ich przez resort zdrowia czy złego zarządzania samorządów?

Samorządy i resort zdrowia przerzucają się odpowiedzialnością za długi szpitali. W tej sprawie wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny. Sędziowie wskazują, że służba zdrowia jest niedofinansowana. Ministerstwo przekonuje w odpowiedzi, że problem tkwi w złym zarządzaniu placówkami. A za to odpowiedzialne są samorządy.

Samorządy twierdzą, że przez pokrywanie długów szpitali muszą w praktyce zastępować państwo.

– Źródłem tego zadłużania jest niedobór środków w systemie opieki zdrowotnej. Ich liczba obiektywnie wzrasta, ale wzrasta w niewystarczającym tempie – przekonuje Radosław Brzózka z zarządu powiatu świdnickiego. I jako przykład wskazuje na szpital świdnicki, który przez wiele lat funkcjonował bez zadłużenia. Straty zaczął przynosić teraz.

Samorządowcy chcieli, by odpowiedzialność za długi szpitali spadła na państwo. Stąd ich wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie przyznali im rację.

– Trybunał pokazuje, że straty te powstają w wyniku niedofinansowania – podkreśla Radosław Brzózka.

Na razie jednak wszystko zostaje po staremu – tłumaczy wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.

– Trybunał dał nam 18 miesięcy na to, aby wprowadzić odpowiednie modyfikacje w przepisach – akcentuje.

Problem leży w systemie – przekonuje ekonomista Conrad Gadomski.

– Samorządy spychają odpowiedzialność na Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia. Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia spychają odpowiedzialność na samorządy, a tak naprawdę winnych brak – wskazuje ekspert.

W tej batalii Koalicja Obywatelska staje po stronie samorządów i winą za długi obarcza Prawo i Sprawiedliwość.

– Przez osiem lat rządów PO-PSL straty urosły o 1 mld zł. U państwa przez cztery lata o 4 mld zł – akcentuje Krystyna Skowrońska, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Dlatego po wyroku Trybunału swoją propozycję chce wypracować Senat, który może przecież zgłaszać ustawy – mówi senator Leszek Czarnobaj z Koalicji Obywatelskiej.

– Ta lawina przyrastających długów staje się bardzo niebezpieczna, jeśli chodzi o funkcjonowanie polskiego systemu ochrony zdrowia – podkreśla senator RP.

Nikt nie mówi, że problemu nie ma, ale prawdziwy problem pojawia się dopiero, gdy trzeba wskazać winnych.

Tutaj rząd ma zastrzeżenia do zarządzania szpitalami.

– Są takie podmioty, które generują istotną część zadłużenia całego systemu, a są takie, które przy tych warunkach, jakie oferuje NFZ, są w stanie zamknąć swój wynik finansowy, nawet z niewielkim zyskiem – wskazuje Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia, dodając, że podobne szpitale osiągają zupełnie różne wyniki finansowe. I to w tym samym województwie.

– Czasami nawet jeden czy dwa powiaty obok jest szpital o podobnej wielkości, który jednak sobie radzi – mówi wiceminister zdrowia.

I to właśnie obarcza dyrektorów placówek – akcentuje ekonomista Conrad Gadomski.

– Często są to wspaniali lekarze, ale niekoniecznie dobrzy menadżerowie, którzy zarządzają szpitalami – uważa.

A za ich powołanie odpowiedzialne są samorządy – dodaje wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko.

– 8 proc. podmiotów leczniczych w Polsce generuje 80 proc. zobowiązań. 73 proc. podmiotów leczniczych się bilansuje – wskazuje.

Rząd dopiero analizuje uzasadnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Samorządowcy oczekują systemowej zmiany.

– Jestem przekonany, że ten wyrok powinien skutkować zupełną zmianą konstrukcji podważonego przez Trybunał przepisu – podkreśla Radosław Brzózka z zarządu powiatu świdnickiego.

W tle wciąż toczy się batalia o to, ile jest, a ile pieniędzy powinno być w systemie ochrony zdrowia. Opozycja mówi o manipulacjach finansowych. Rząd twierdzi z kolei, że dąży do 6 proc. PKB.

TV Trwam News

drukuj