fot. PAP

Rolnicy całą noc protestowali przed kancelarią premiera

Przed kancelarią premiera w Warszawie rolnicy rozbili wczoraj namioty. W tzw. „zielonym miasteczku” spędzili noc. Mówią, że będą protestować do skutku. Akcję protestacyjną wspierają również gospodarze w regionach.

Rolnicy blokują drogi i manifestują w Warszawie. Można mówić o postępie, ale tylko m.in. w sprawie odszkodowań za straty spowodowane przez dziki.

Na tym jednak protest się nie zakończy. Rolnicy chcą, żeby Ewa Kopacz podpisała z nimi porozumienie – tylko wtedy pojadą do domu. Ważnym postulatem dla gospodarzy jest zakaz sprzedaży polskiej ziemi cudzoziemcom.

Rolnicy domagają się także wyższych odszkodowań za szkody łowieckie oraz dopłat do produkcji mleka i wieprzowiny. Protestujący przywieźli ze sobą trumnę, która symbolizuje kiepski stan polskiego rolnictwa.

 – My nie potrzebujemy tych pieniędzy z Unii. My możemy żyć bez tych pieniędzy, tylko muszą nam zapłacić za płody rolne; o to chodzi – mówił rolnik Ryszard Kamiński.

Wczoraj dla rolników czasu nie znalazła premier Ewa Kopacz, ani też minister rolnictwa Marek Sawicki.

– Nie będzie rozmów, ani w namiotach na trawnikach, ani na ulicy, bo to nie jest miejsce gdzie można ważne sprawy rozwiązywać – powiedział minister Marek Sawicki.

Z rolnikami ostatecznie spotkał się wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke.

 

TV Trwam News/RIRM

 

drukuj