Rodzące kobiety mają utrudniony dostęp do znieczulenia

Przez brak anestezjologów kobiety nie korzystają z bezpłatnego znieczulenia do porodu. Były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz na odchodne zapowiedział, ze każda kobieta od 1 lipca będzie miała prawo do znieczulenia zewnątrzoponowego na życzenie.

Znieczulenie zewnątrzoponowe jest już finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, jednak nie jest dostępne, bo nie ma go kto podać.

Wielu anestezjologów wyjechało za granicę. Co więcej, wiosną bieżącego roku resort zdrowia w województwach przyznał tylko po 5 rezydentur z anestezjologii.

To dobitnie  pokazuje, jak puste są obietnice rządu Platformy Obywatelskiej – ocenia poseł  Czesław Hoc, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia

– To, że nie ma anestezjologów, nie ma pewnych środków czy możliwości, to nie problem tych pań, matek, ale osób odpowiedzialnych. Odpowiedzialnym jest ten, który obiecywał i zapewniał. Łatwo teraz obiecywać „Niderlandy”, bo teraz przyspieszono różnego rodzaju projekty ustaw i rozporządzeń, które obiecują po 1 stycznia 2016 roku różnego rodzaju przywileje, różnego rodzaju bogactwa, to jest właśnie takie sprzedawanie Niderlandów. To, co teraz jest potrzebne i gdzie trzeba dotrzymać słowa i trzeba to robić, bo jest taki wymóg cywilizacyjny – tego nie ma. To jest właściwie kolejność takiego plastikowego ujęcia polityki w wykonaniu PO – podkreślił poseł Czesław Hoc.

Od 1 lipca, na skutek zmiany przez prezesa NFZ zarządzenia o leczeniu szpitalnym, fundusz płaci oddziałom ginekologiczno-położniczym 416 zł za znieczulenie kobiecie rodzącej.

RIRM

drukuj