fot. wikipedia

Resort środowiska pracuje nad przepisami, które zmuszą organizacje ekologiczne do ujawnienia źródeł finansowania 

Ministerstwo Środowiska pracuje nad przepisami, które zmuszą organizacje ekologiczne do ujawnienia źródeł finansowania. To właśnie nieodpowiedzialne działania takich osób doprowadziły do ogromnych zniszczeń w Puszczy Białowieskiej.

W Puszczy Białowieskiej jest bardzo sucho.

To są bardzo łatwopalne środowiska. Coś podobnego jak łąki nad Biebrzą – podkreślił prof. Jacek Hilszczański z Instytutu Badawczego Leśnictwa.

Pożar w Puszczy byłby katastrofą – zaznaczył minister środowiska Michał Woś.

– To jest gigantyczne ryzyko. To jest miejsce, gdzie, jeżeli to zapłonie, będziemy mieli jeszcze większe straty przyrodnicze niż w Biebrzańskim Parku Narodowym – dodał Michał Woś.

Puszcza, aby uniknąć tragedii, potrzebuje pomocy człowieka – taki jest dzisiaj przekaz tych organizacji, które jeszcze niedawno przekonywały, że człowiek nie ma prawa ingerować w przyrodę. Greenpeace mówi o potrzebie obalania drzew. W praktyce oznacza to wycinkę. Ale przecież te same organizacje protestowały jeszcze kilka lat temu, gdy o takie działania naprawcze walczył śp. prof. Jan Szyszko.

– Nie mówili wtedy o obalaniu, tylko na transparentach mieli: „Stop wycince Puszczy Białowieskiej” – wspominał minister środowiska.

Prof. Jan Szyszko i polscy leśnicy byli oskarżani, że wycinają ostatnią pierwotną puszczę w Europie. Oskarżano też mieszkańców, którzy od lat opiekowali się Puszczą.

– To martwe drewno, na które patrzą ci miejscowi ludzie, którzy tam znają tę historię. To jest dzieło rąk dziadów, pradziadów, ich ojców. Patrzą, jak to gnije – mówił śp. prof. Jan Szyszko.

Zarzuty, jakie kierowano pod adresem prof. Jana Szyszko, nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Dziś racja jest po stronie zmarłego, byłego ministra środowiska.

– Wykluczając całkowicie rolę człowieka, choćby w takich środowiskach przyrodniczych jak Puszcza Białowieska, odcinamy ważną część jej historii – zauważył prof. Jacek Hilszczański.

Bez pomocy człowieka nie uda się utrzymać bioróżnorodności Puszczy Białowieskiej. Zanikają gatunki i siedliska ważne z punktu widzenia Unii Europejskiej. I przed tym ostrzegał prof. Jan Szyszko.

– To jest największy skandal, jaki mógł być. I za to trzeba ponieść odpowiedzialność; odpowiedzialność moralną i mam nadzieję, że również finansową – podkreślał były minister środowiska.

Odtworzenie tych siedlisk, do których utrzymania zobowiązała się Polska, to potężne koszty. Dziś, kiedy wreszcie racja jest po stronie nauki, a nie ideologii, organizacje, które protestowały w Puszczy, unikają odpowiedzialności. Będą musiały jednak działać bardziej transparentnie, na co wskazują zapowiedzi ministra Michała Wosia.

– Ministerstwo Środowiska już podjęło pracę – powołałem taki zespół, taką grupę roboczą – nad tym, żeby ujawnić finansowanie właśnie organizacji NGO-sów – oznajmił Michał Woś.

Organizacje będą zmuszone pokazać, czy są finansowane ze środków płynących z zagranicy. Polacy mają prawo wiedzieć, w czyim interesie działają tego rodzaju organizacje.

TV Trwam News

drukuj