Resort pracy wyda blisko 2 mln zł na bezskuteczne kampanie

Ministerstwo Pracy z pieniędzy podatników przygotowuje kampanię za blisko 2 mln zł zachęcającą ojców do korzystania z urlopów rodzicielskich.

Po wakacjach rusza rządowa akcja informacyjna. Resort pracy chce uczyć ojców jak interpretować przepisy, aby ułatwić łączenie obowiązków rodzicielskich i zawodowych.  Kampanię sponsorują fundusze unijne przyznane Polsce w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego z przeznaczeniem na aktywizację zawodową kobiet.

Tymczasem jak zauważa prof. Grażyna Ancyparowicz, była dyrektor Departamentu Finansów GUS, do tej kampanii trzeba będzie dopłacić z budżetu, który jest obecnie w tragicznej sytuacji. Profesor  zwraca jednocześnie uwagę, że po wakacjach, kiedy zakończy się okres prac sezonowych i wzrośnie bezrobocie, tego typu bezskuteczne kampanie to ostatnia rzecz na jaką resort pracy powinien przeznaczać pieniądze.

 – Jestem przeciwna finansowaniu jakichkolwiek kampanii społecznych, reklamowych, czy zbliżonych charakterem do kampanii marketingowych, akcji rządowych ponieważ to niczemu nie służy. Nie przybędzie od tego miejsc pracy. Natomiast obawiam się, że jest to legalna forma sponsorowania sprzyjających aktualnie rządzącej ekipie, środowisk naukowych, a także różnych agencji reklamowych. To jest forma sponsoringu prywatnych firm z publicznych pieniędzy – powiedziała prof. Grażyna Ancyparowicz.

Co więcej profesor, wskazuje na niepokojące zmiany coraz częściej propagowane w związku z zamianą ról rodzicielskich. Trzeba zabezpieczyć byt rodziny odpowiednimi świadczeniami, ale nie wolno doprowadzać tym samym do degradacji procesu socjalizacji.

– Jeżeli będziemy propagowali ideę, że rola ojca i matki to nie są dwie odrębne role społeczne, które się wzajemnie uzupełniają w procesie wychowania dziecka to w takim razie będziemy mieli daleko idące negatywne skutki z problemami określenia własnego miejsca w społeczeństwie. Cały proces socjalizacji zostanie zaburzony. Mówię od strony czysto prawnej, żeby zabezpieczyć środki bytu rodzinie. Gdyby zasiłki były wypłacane niezależnie od tego, który z rodziców przejmuje opiekę nad dzieckiem jestem w stanie to pojąć – zaznaczyła prof. Grażyna Ancyparowicz.

RIRM

drukuj