PAP/Paweł Supernak

Rekordowa frekwencja w wyborach parlamentarnych 2019 – 61,74 proc.

Rekordowa frekwencja w wyborach do parlamentu pokazuje, że polska demokracja ma się dobrze. Do urn poszło ponad 61 proc. uprawnionych, czyli około 18,5 miliona Polaków. Zadowolona może być też opozycja, która do tej pory narzekała na stan demokracji w Polsce. Platforma Obywatelska, wspólnie z PSL-em i Lewicą oraz kandydatami niezależnymi, uzyskała większość w Senacie.

Prezydent Andrzej Duda podziękował dziś wyborcom za ich zaangażowanie.

– To było piękne święto demokracji. Pokazaliśmy, że demokracja w Polsce jest, zwłaszcza pokazaliśmy to za granicą. Zaprzeczyło to wszystkim twierdzeniom, jakoby z demokracją w Polsce były jakieś problemy – podkreślił prezydent Andrzej Duda.

W wielu miejscach poza granicami Polski, gdzie można było oddać głos, ustawiały się długie kolejki. Wyborczy przebywający poza ojczyzną czekali nawet po kilkadziesiąt minut, żeby spełnić swój patriotyczny obowiązek.

– Polacy po raz pierwszy zaangażowali się na taką skalę w decyzje wyborcze. To pokazuje – miejmy nadzieje – że Polacy uwierzyli w jakąś swoją sprawczość, ze zaczyna u nas powstawać jakiś demos polityczny, bo tak naprawdę do tej pory go nie było. Mieliśmy połowę obywateli tkwiących w apatii, bierności – zaznaczył politolog dr Jacek Sokołowski.

Rośnie zaangażowanie najmłodszych wyborców. Blisko połowa z nich poparła też formacje prawicowe – dodał dr Jerzy Żurko.

– Tak jak do niedawna, przez długie lata, było tak, że młodzież np. popierała jakieś ugrupowania lewackie. Teraz okazuje się, że nie ma takiej reguły. W ogóle nie ma takiego zjawiska – wskazał dr Jerzy Żerko.

Komentatorzy podkreślają, że demokracja w Polsce ma się dobrze, choć opozycja wielokrotnie już zapowiadała jej upadek. Wczoraj Grzegorz Schetyna mówił coś zupełnie innego.

– To było święto demokracji – stwierdził podczas wieczoru wyborczego Grzegorz Schetyna.

O stanie demokracji w Polsce świadczy także uzyskanie większości przez opozycję w Senacie. Platforma, PSL, Lewica oraz związani z opozycją kandydaci niezależni uzyskali 51 mandatów. Prawo i Sprawiedliwość – tylko 49.

– Jeśli chodzi o kwestię wyborów do Sejmu, to tutaj sondaże były jednoznaczne. Wszyscy spodziewali się wygranej i większości PiS. Natomiast dla opozycji kluczowe znaczenie miało zdobycie mandatów do Senatu, aby przerwać ścieżkę legislacyjną – wyjaśnił dr Aleksander Kozicki.

Tzw. pakt senacki, czyli porozumienie partii opozycyjnych o nie wchodzeniu sobie w drogę w większości okręgów jednomandatowych do Senatu, przyniósł efekt.

– Chce powiedzieć, że to jest jedyna droga – dalsza współpraca i integracja partii opozycyjnych – akcentował Grzegorz Schetyna.

Senat rozpatruje ustawy przyjęte przez Sejm przed przekazaniem ich do prezydenta. Senatorowie mogą zgłaszać poprawki, a także odrzucać ustawy w całości. Wtedy trafiają one znów do Sejmu. Wystarczy jednak bezwzględna większość głosów w Sejmie, aby odrzucić decyzję Senatu. To oznacza, że opozycja będzie mogła jedynie opóźniać prace legislacyjne, nie będzie jednak ich w stanie zablokować.

 

TV Trwam News

drukuj