(fot.PAP/EPA)

Rekord bezrobocia w euro sferze

Już 17,5 mln bezrobotnych wygenerowały kraje strefy euro. W ciągu miesiąca pracę traci blisko 100 tys. osób. Największy dramat na rynku pracy przeżywa Hiszpania.

W ramach eurostrefy nie wszystkim jednakowo się wiedzie. Kraje bogate mają niską stopę bezrobocia, stabilny rynek pracy i dzięki temu bogacą się jeszcze bardziej, podczas gdy kraje słabiej rozwinięte dotyka permanentny ubytek miejsc pracy, astronomiczne bezrobocie, odpływa z nich kapitał finansowy i emigrują ludzie.

Kryzys zadłużenia i recesja w krajach wspólnej waluty odbija się na rynku pracy w postaci rosnących zastępów ludzi pozbawionych zatrudnienia. Stopa bezrobocia w strefie euro, jak poinformował Eurostat, w maju po raz kolejny wzrosła, z 11 proc. w kwietniu do 11,1 procent. To najwyższy poziom bezrobocia od chwili rozpoczęcia publikacji danych w 1995 roku. W miesiącach wakacyjnych można się spodziewać nieznacznego spadku, jednak jesienią problem wróci.

Wskaźnik bezrobocia dla całej Unii Europejskiej był nieco niższy i wyniósł w tym okresie 10,3 proc. (wzrost o 0,1 pkt proc.), w Polsce zaś – według unijnej metodologii opartej na badaniu ankietowym – bezrobocie wyniosło 9,9 proc. (według GUS, który opiera się na oficjalnych danych z urzędów pracy, sięga ono 12,6 proc.). Blisko 25 mln osób na terenie Unii pozostaje bez pracy, przy czym najwięcej spośród nich – ponad 17,5 mln – mieszka w strefie euro. Liczba ta nieustannie rośnie. Tylko w maju pracę w UE straciło 151 tys. osób, z czego większość – 88 tys. – przypadła na kraje eurostrefy. Dla porównania: bezrobocie w Stanach Zjednoczonych, które również borykają się z kryzysem, wynosi aktualnie 8,4 proc., w Brazylii – około 6 proc., w Japonii – 4,4 procent.

Prawdziwy dramat na rynku pracy przeżywa Hiszpania. Stopa bezrobocia w tym kraju doszła już do 24,6 procent. W 46-milionowej Hiszpanii bez zatrudnienia pozostaje ponad 5,5 mln ludzi. Wśród młodych do 25. roku życia bezrobocie sięga 52,1 procent. Są to poziomy nieznane w Europie od czasów wielkiego kryzysu z 1929 roku. Ponad 1,5 mln absolwentów uczelni jest zarejestrowanych jako bezrobotni. Wobec braku perspektyw zawodowych i rodzinnych w ojczyźnie kilkaset tysięcy młodych Hiszpanów wyjechało za granicę w poszukiwaniu zatrudnienia. Większość z nich to ludzie wykształceni, inżynierowie, informatycy. To prawdziwy cios dla kraju, który – jeśli ma pokonać kryzys – musi zwiększyć konkurencyjność gospodarki i jej innowacyjność. Rośnie liczba rodzin, w których nie pracują ani rodzice, ani dzieci. Już pod koniec ubiegłego roku liczbę takich gospodarstw domowych szacowano na 1,6 miliona. Do najsilniej dotkniętych bezrobociem regionów Hiszpanii należą: Wyspy Kanaryjskie, Andaluzja, Ceuta, Melilla, Murcja, Walencja, Estremadura i Kastylia-La Mancha.

Hiszpania ma najwyższe bezrobocie spośród 17 krajów euro. Tuż za nią plasuje się w tej tragicznej statystyce Grecja, kraj zbankrutowany, który funkcjonuje w strefie euro wyłącznie dzięki zewnętrznej kroplówce finansowej. Według dostępnych danych stopa bezrobocia w Grecji w marcu br. dochodziła już do 22 proc., chociaż jesienią ubiegłego roku wynosiła „zaledwie” 16 procent.
Co drugi zarejestrowany w Grecji bezrobotny nie pracuje od ponad roku, tymczasem zasiłki w wysokości połowy płacy minimalnej wypłacane są tylko przez 9 miesięcy. W rezultacie ponad pół miliona Greków żyje w rodzinach, które nie mają żadnych dochodów ani z pracy, ani z zasiłku. W takiej sytuacji znajduje się ponad 13 proc. greckich rodzin. Z kolei pracujący Grecy ubożeją w przyspieszonym tempie: płace w sektorze publicznym zostały obcięte w ciągu ostatnich dwóch lat o 15-20 procent przy wysokiej inflacji. Co piąty zatrudniony pracuje w niepełnym wymiarze godzin. Prognozy gospodarcze dla Hiszpanii i Grecji mówią o dalszym wzroście bezrobocia w tym oraz w przyszłym roku.

Najniższe bezrobocie w Unii odnotowały kraje najbogatsze: Austria – 4,1 proc., Holandia – 5,1 proc., Luksemburg – 5,4 proc. oraz Niemcy – 5,6 procent. Dane z niemieckiego rynku pracy świadczą o tym, że sytuacja jest ustabilizowana mimo pogłębiania się kryzysu w krajach Południa. W ponad 80-milionowej Republice Federalnej Niemiec w ciągu ostatniego półrocza bez pracy pozostawało około 2,8 mln osób. Niemieckich pracowników nie dotykają cięcia wynagrodzeń, tak jak Greków i Hiszpanów. Przeciwnie – w tym roku związki zawodowe wynegocjowały 6-procentową podwyżkę płac w sektorze publicznym. Niemcy bogacą się mimo szalejącego w Europie kryzysu. Według Bundesbanku, majątek niemieckich obywateli w gotówce, akcjach, obligacjach oraz na kontach bankowych i ubezpieczeniowych (bez uwzględnienia nieruchomości) powiększył się w czasie kryzysu o 149 mld euro, osiągając rekordowy poziom 4,7 bln euro. Powodem rosnącego bogactwa jest, zdaniem Bundesbanku, stabilny rynek pracy gwarantujący zatrudnionym wysokie zarobki.

Nic dziwnego, że do Niemiec ciągną zastępy bezrobotnych Polaków, Hiszpanów i Greków. W ubiegłym roku Niemcy odnotowały najwyższe saldo migracji od 1996 roku. Przybyło do nich prawie milion imigrantów, podczas gdy odpływ z kraju wynosił niespełna 0,7 mln osób. Największa liczba przybyszów pochodziła z Grecji i Hiszpanii, państw najgłębiej dotkniętych kryzysem. W ciągu roku do Niemiec przyjechało za pracą 24 tys. Greków, czyli dwa razy więcej niż w ubiegłych latach, oraz 21 tys. Hiszpanów (wzrost o 50 proc.).

drukuj