fot. tv trwam

Red. S. Karczewski w „Naszym Dzienniku”: Nic nie jest przypadkowe

Czas emisji najnowszej produkcji braci Sekielskich nie powinien nas dziwić. W poprzednim roku film „Tylko nie mów nikomu” pojawił się tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, zaraz po tym, jak niejaki Jażdżewski na politycznym wiecu PO nawoływał do „rozprawienia się” z Kościołem – podkreślił w dzisiejszym wydaniu „Naszego Dziennika” red. Sebastian Karczewski.

W tym roku premiera filmu „Zabawa w chowanego” zbiegła się z decydującą fazą kampanii poprzedzającej wybory prezydenckie. Nadto jeszcze wystartowała w przededniu 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II… Nic nie jest tu przypadkowe. Również tęczowa flaga środowisk homoseksualnych, na tle której bracia Sekielscy wystąpili, promując swój najnowszy „dokument”…

Analizując poszczególne sceny filmu, można się domyślać, iż głównym motywem jego powstania była potrzeba przypisania biskupowi kaliskiemu niegodziwości, których ten nigdy się nie dopuścił. Dowodem tego, że w przedstawionej w filmie sprawie ks. bp Edward Janiak działał zgodnie z obowiązującym prawem, jest nie tylko wydane w sobotę oświadczenie Kurii Diecezjalnej w Kaliszu, ale również informacja opublikowana tego samego dnia przez Prokuraturę Krajową.

Z oświadczenia tej ostatniej wynika nadto, iż nieprawdą jest również „podana w filmie informacja, jakoby jednostki prokuratury nie miały swobody w prowadzeniu postępowań dotyczących przestępstw seksualnych popełnianych przez duchownych”.

„Jest wprost przeciwnie. Celem przywołanego w tym kontekście w filmie pisma, które Prokuratura Krajowa skierowała w styczniu 2019 roku do Prokuratorów Regionalnych, było skuteczne pozyskiwanie materiałów dowodowych z akt procesów kanonicznych. Prokuratura Krajowa w skierowanym do prokuratorów piśmie wskazała, by zwracali się do władz kościelnych o udostępnienie dokumentów w każdej sytuacji, gdy jest to niezbędne dla śledztwa, a w przypadku odmowy korzystali z uprawnień do zarządzania przeszukania i odbierania rzeczy (na podstawie artykułu 217 kodeksu postępowania karnego). Sposób, w jaki pismo zostało zrelacjonowane w filmie, jest więc kłamliwy i odwraca rzeczywistą istotę jego treści” – czytamy w oświadczeniu Prokuratury Krajowej.

Nie będę w tym miejscu wypowiadał się na temat domniemanej winy przedstawionego w filmie duchownego, gdyż sprawą zajmuje się sąd i wierzę, że wyda sprawiedliwy wyrok.

Nie odniosę się również do przedstawionych w filmie relacji domniemanych pokrzywdzonych, ponieważ – jak wynika z filmu i oświadczenia Kurii Diecezjalnej w Kaliszu – nie zgłosili się do tej ostatniej z żadną skargą na księdza. Natomiast fakt, że najpierw zgłosili się do kurii po pieniądze, a potem zgodzili się wystąpić w wyreżyserowanym przez Tomasza Sekielskiego filmie, może sugerować zupełnie inny powód oskarżenia. Czy wypada się temu dziwić? Filmy braci Sekielskich nie są dowodem ich troski o ofiary wykorzystywania seksualnego, bo gdyby rzeczywiście o to chodziło, robiliby filmy o środowiskach, w których ten problem jest po stokroć większy. Filmy braci Sekielskich są dowodem wykorzystywania zarówno oskarżeń, jak i ofiar do realizacji celów, które z wspomnianą wyżej troską nie mają nic wspólnego. Ktoś zapyta: Skąd takie przypuszczenie? Jako dziennikarz Tomasz Sekielski nie mógł nie wiedzieć, że świadome zatajenie pewnych istotnych faktów w sprawie deformuje obraz przedstawianej rzeczywistości, wprowadzając odbiorców w błąd. Tymczasem, zarówno w przypadku filmu „Tylko nie mów nikomu”, jak i filmu „Zabawa w chowanego” przemilczał i ukrył przed odbiorcami niezwykle istotne, by nie powiedzieć kluczowe informacje dotyczące przedstawianych w nich spraw.

„Nasz Dziennik”/radiomaryja.pl

drukuj