Radio Maryja poszerza wolność

Z prof. zw. dr. hab. Ryszardem Benderem, byłym przewodniczącym KRRiT oraz senatorem trzech kadencji, wykładowcą w WSKSiM w Toruniu, rozmawia Paweł Pasionek.

Polska jest krajem katolickim, a jednak media katolickie w polskiej przestrzeni medialnej stanowią mniejszość. Jaka jest przyczyna takiego stanu?

– Ta sytuacja wynika z faktu, że porządek medialny w Polsce ukształtowały kręgi wywodzące się w dużej części z marksistowskiej PZPR i ich polityczni następcy. Gdy po zrywie „Solidarności” w nowej rzeczywistości środowiska komunistyczne przekształcały media, kroplomierzem odmierzały przyznawany im obszar swobody. Widziałem to wyraźnie także w dziedzinie mediów elektronicznych, gdy zostałem powołany do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, będąc także przez pewien okres jej przewodniczącym. Jakże trudne było chociażby wówczas uzyskanie w katolickiej przecież Polsce możliwości nadawania na obszarze całego państwa dla jedynej ogólnopolskiej rozgłośni katolickiej, czyli Radia Maryja.
Wspomniał Pan Profesor o Krajowej Radzie. Dlaczego konstytucyjny organ państwa mający służyć rozwojowi mediów utrudnia funkcjonowanie nadawcom polskim i katolickim, co widać także obecnie w blokadzie Telewizji Trwam?

– Jest to związane z genezą tej instytucji i powiązaniami wielu osób, które ją tworzyły i tworzą, niepotrafiących zerwać z wyniesionym z minionej epoki przyzwyczajeniem, że władza ma monopol na przekaz informacji. Obrazowo można by tu powiedzieć o garbie starego systemu komunistycznego, który w miarę upływu lat wcale nie maleje, a wręcz jeszcze bardziej się rozrasta. Niechęć do mediów katolickich jest stale obecna i dlatego nie są podejmowane działania umożliwiające ich rozwój. To prawdziwy cud, że pomimo piętrzących się trudności udało się o. dr. Tadeuszowi Rydzykowi założyć Radio Maryja, a potem Telewizję Trwam. Zwłaszcza że lata komunistycznego zniewolenia spowodowały, iż brakuje nam odpowiednio ukształtowanego środowiska dziennikarskiego, które rozwinęłoby na szerszą skalę media katolickie.
Panie Profesorze, czy od lat 90. ubiegłego wieku stan mediów funkcjonujących w Polsce się poprawił?

– Ależ wręcz przeciwnie, obserwujemy regres. Komuniści po tajnych ustaleniach w Magdalence tworzyli tylko pozory swobodnego funkcjonowania mediów i reglamentowali wolność słowa. Gdy stwierdzano, że swoboda poszła za daleko, cofano nawet wcześniejsze ustalenia. Chociażby w pierwszym procesie koncesyjnym zagwarantowanych dla Radia Maryja i uchwalonych przez KRRiT 67 punktów nadawczych nie zostało przyznanych. Wówczas w wyniku rzekomej pomyłki w oficjalnie promulgowanym egzemplarzu koncesji zabrakło siedmiu punktów nadawczych uchwalonych wcześniej dla Radia Maryja. Trzeba było długo czekać na naprawienie krzywdzących Radio Maryja błędów. A dziś nie tylko próbuje się zablokować nowe możliwości nadawcze, ale wręcz odbiera się te, które media katolickie już mają. Należy więc dziękować Matce Najświętszej, że od tylu lat chroni Radio Maryja i inne dzieła przy nim wyrosłe. To przecież Patronka rozgłośni jednoczy wielkie rzesze Polaków chcących pomyślności dla Ojczyzny. Chociażby marsz, który 29 września br. przeszedł ulicami Warszawy od placu Trzech Krzyży do placu Zamkowego, był wielkim wołaniem Polaków do władz państwowych o przestrzeganie sprawiedliwości w decyzjach dotyczących sfery mediów. Również uczestnicy Marszu Niepodległości 11 listopada br. domagali się wolności mediów. Żądali, by Telewizja Trwam była traktowana na równi z innymi nadawcami i otrzymała należne jej miejsce na cyfrowym multipleksie. Katolicy muszą zatem obecnie bronić się przed marginalizacją niczym w latach 80. XX wieku. Warto również w tym miejscu przypomnieć, że niepodległość przejawia się w obronie tych wartości, które Naród uznaje za cenne. A dziś nie da się ukryć, że jest to wolność słowa i swoboda działania mediów katolickich.

Widać zatem potrzebę właściwego kształcenia dziennikarzy, którzy – postrzegając swoje zadania w kategorii służby – będą poszerzać przestrzeń wolności słowa.

– Dobrze się składa, że obok Radia Maryja powstała Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, która kształci m.in. dziennikarzy. Niewątpliwą zaletą tej uczelni, która uczy właściwego posługiwania się nowoczesnymi narzędziami techniki, jest też zwracanie uwagi na aspekt ideowy. Dzięki temu WSKSiM jest ważnym ośrodkiem kształtowania myśli, która będzie służyła Narodowi Polskiemu i Kościołowi. Już dzisiaj bowiem przy swoich stosunkowo skromnych możliwościach materialnych uczelnia ta robi niezmiernie dużo. Hasło uczelni „Fides, Ratio et Patria” realizowane w jej codziennej pracy niesie nadzieję na lepszą przyszłość dla całej Polski.

 

– To jest oczywiste. Liczni absolwenci opuszczający mury Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej będą przemieniać naszą rzeczywistość. Żadna ze znanych mi uczelni tak mocno nie akcentuje, że do właściwego wypełniania swoich obowiązków zawodowych dla dobra Ojczyzny potrzebna jest nie tylko wiedza, ale i wiara, która daje szerszą perspektywę, wynosząc nas ponad tak widoczną współcześnie walkę jedynie o dobra materialne. Należy też podkreślić, że hasło uczelni jest realizowane dzięki temu, iż tworzy ona jeden organizm z Radiem Maryja i innymi dziełami przy nim wyrosłymi. Ta symbioza tworzy środowisko, jakie legło u początków wielkich uczelni Europy. Bowiem to dzięki Radiu Maryja do WSKSiM przyjeżdżają z wykładami profesorowie z różnych uniwersytetów w Polsce i spoza jej granic, tworząc w Toruniu przestrzeń wymiany myśli opartą na prawdzie. To powoduje, że studenci, chociaż mają takie możliwości, nie muszą podróżować po świecie, by czerpać z wiedzy wybitnych uczonych.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj