R. Helmer: Wróżę dobrą współpracę między Trumpem a Wielką Brytanią

W programie „Z Parlamentu Europejskiego” na antenie TV Trwam brytyjski eurodeputowany Roger Helmer podkreślił, że Donald Trump jest naturalnym przyjacielem Wielkiej Brytanii. Polityk odniósł się również do kwestii Brexitu i wskazał, dlaczego cały proces trwa tak długo.

Europarlamentarzysta podkreślił, że cieszy się z wygranej Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich USA.

Uważałem, że partia Demokratów wystawiła bardzo złego kandydata. Moim zdaniem prawie każdy kandydat byłby lepszy od Hilary Clinton. Jeśli chodzi o Trumpa, to wiem, że istnieją pewne problemy oraz jakieś obietnice, które ten polityk powiedział, że spełni. Myślę, że Trump będzie chciał powrócić do idei narodowej demokracji i niepodległości. Ameryka będzie podejmować własne decyzje. Jestem szczególnie zadowolony ze stanowiska Trumpa w sprawy klimatu i energii, które pokrywa się w bardzo dużej mierze ze stanowiskiem mojej partii – powiedział Roger Helmer.

Elity Unii Europejskiej z niezwykle polityczną poprawnością postrzegają świat w lewicowo-liberalny sposób – wskazał.

Oni nie cierpią tego, gdy ktoś się nie zgadza z podejściem podobnym do Trumpa. Są oni zszokowani, kiedy kraje Unii odrzucają w glosowaniu propozycje na temat Europy. W szczególności doznają szoku, kiedy odmienne niż ich opinie otrzymują poparcie w postaci głosów Amerykanów. Oni tego nie znoszą, ale będą musieli do tego przywyknąć – zaznaczył polityk.

Rząd Wielkiej Brytanii stoi przed podjęciem bardzo ważnej decyzji, jeśli chodzi o ich stanowisko w stosunku do Donalda Trumpa – dodał.

Moim zdaniem rząd Wielkiej Brytanii powinien uznać, że Donald Trump jest ich naturalnym przyjacielem. To nie jest taki sam człowiek, jak Barack Obama, który był raczej zawzięty i negatywnie nastawiony w stosunku do Wielkiej Brytanii. Mamy więc prezydenta, który jest gotowy na pozytywne działania. Jego babcia urodziła się w Szkocji, on sam ma tam posiadłość, więc zna Zjednoczone Królestwo. Myślę, że z nim mamy szanse na zbudowanie handlowych powiązań, które będą korzystne zarówno dla Wielkiej Brytanii, jak i USA – podkreślił Roger Helmer.

Polityk brytyjski odniósł się również do kwestii umowy TTIP między USA a Wielką Brytanią.

Trump jest niezwykle podejrzliwy, jeśli chodzi o TTIP. Istnieją głosy w Europie, które nie postrzegają dobrze pewnych aspektów TTIP. Mam nadzieję, że jeżeli chodzi o  Wielką Brytanię i USA, to zamiast TTIP będziemy mieli bardziej przystępną i prostą umowę handlową. Być może bez tego, czego obawiają się niektórzy ludzie. W Europie postrzega się umowy handlowe jako te, których negocjacje trwają bardzo długo. Za przykład można podać chociażby tę z Kanadą. Zajęło to siedem lat, a trwało tak długo, ponieważ po jednej stronie Atlantyku mamy 28 różnych krajów, których interesy są różne. Pod koniec widzieliśmy mały belgijski region, który wstrzymał umowę tak, że Kanada była zdesperowana, czy w ogóle dojdzie do zakończenia negocjacji. Europa nie jest dobra w kompromisach dotyczących umów handlowych, ponieważ punktem wyjścia musi być osiągnięcie konsensusu wśród 28 krajów członkowskich Unii. Jeżeli Kanada lub Ameryka będą chciały mieć handlowe porozumienie z Europą, to mamy jeden kraj za oceanem, a tutaj mamy ich aż 28, które biją się jak tchórzofretki w worku. Dlatego tak źle to wygląda w Europie i tak długo trwa – wskazał europoseł Europy Wolności i Demokracji.

Roger Helmer odniósł się również do decyzji Wysokiego Trybunału Wielkiej Brytanii ws. negocjacji dotyczących Brexitu. Przypomnijmy, że premier Theresa May nie notyfikowała Rady Europejskiej.

Jestem bardzo zmartwiony tą zwłoką. Poprzedni premier Wielkiej Brytanii David Cameron podczas kampanii wyborczej wyraził się bardzo jasno, że jeżeli Brytyjczycy zagłosują za Brexitem, uruchomiony zostanie art. 50 Traktatu Lizbońskiego następnego dnia. Tak powiedział i tak powinien był zrobić, ale tego nie uczynił i zrezygnował z funkcji premiera. Zostawił to swojemu następcy. Niewielu ludzi zdawało sobie sprawę, że aby uruchomić art. 50, potrzebna będzie zgoda brytyjskiego parlamentu. Pewne wysokie osoby zażądały, aby Wysoki Trybunał wypowiedział się, czy brytyjski parlament powinien zabrać głos w tej sprawie. Patrząc historycznie, rządy brytyjskie wykorzystując swoje prerogatywy mogły być sygnatariuszami traktatów narodowych i jednocześnie się z nich wycofać bez zgody parlamentu. (…) Wysoki Trybunał zdecydował, że potrzebna jest tutaj zgoda brytyjskiego parlamentu. Następnie brytyjski rząd złożył apelacje do sądu najwyższego, aby ten rozpatrzył, czy decyzja Wysokiego Trybunału jest zasadna. Nie znamy odpowiedzi. Jeśli sąd najwyższy unieważni decyzje Wysokiego Trybunału, to będzie można wówczas pójść do przodu i premier Theresa May ma wolną rękę, aby uruchomić art. 50 – powiedział europarlamentarzysta i dodał, że wszystko jest czynione zgodnie z brytyjskim prawem, gdyż taka jest kolej rzeczy.

RIRM

drukuj