fot. PAP/Paweł Supernak

Do Stanów Zjednoczonych wysłano wniosek o ekstradycję Zbigniewa Ziobry

Rząd Donalda Tuska kieruje do Stanów Zjednoczonych formalny wniosek o ekstradycję byłego ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry. Były szef resortu zapewnił, że zarzuty są bezpodstawne, a o jego ewentualnym wydaniu Polsce zdecydują amerykańskie władze.

 Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało do Stanów Zjednoczonych przygotowany przez Prokuraturę Krajową formalny wniosek o ekstradycję byłego ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry. Sprawa ma związek ze śledztwem dotyczącym rzekomych nieprawidłowości wokół Funduszu Sprawiedliwości.

 – Przekazano odpowiednim władzom Stanów Zjednoczonych Ameryki wniosek o ekstradycję i tymczasowe aresztowanie pana Zbigniewa Ziobry. We wniosku tym ujęto 19 z 26 czynów, które zawarte są w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów – wskazała prok. Anna Adamiak, rzecznik prasowy Prokuratora Generalnego.

 Zbigniew Ziobro, który obecnie przebywa w USA i wciąż zmaga się z konsekwencjami ciężkiej choroby nowotworowej, stanowczo odparł oskarżenia. Podkreślił, że całe śledztwo jest elementem politycznej zemsty, a działania śledczych uznaje za nielegalne.

 – Mój status jest pochodną oczywiście sfabrykowanych, fałszywych zarzutów, jakie stawia mi przejęta nielegalnie w kryminalnej operacji prokuratura podległa rządowi Donalda Tuska – podkreślił Zbigniew Ziobro.

Politycy obecnej koalicji rządzącej widzą tę sprawę zupełnie inaczej. Podkreślili, iż wyjazd byłego ministra sprawiedliwości z kraju to celowa ucieczka, która tylko potwierdza zasadność działań prokuratury.

 – Zbigniew Ziobro należał do tych osobników, którzy bardzo często mówili, że uczciwi nie mają się czego bać. No to im dłużej i dalej od Polski ucieka, tym bardziej potwierdza to, że może ma coś na sumieniu – mówił Jakub Stefaniak, poseł PSL.

Do kwestii ścigania Zbigniewa Ziobry odniósł się również premier. Szef rządu liczy na to, że Stany Zjednoczone przychylą się do polskiego wniosku, choć przyznał, iż wymaga to decyzji administracji w Waszyngtonie.

 – Czekamy na pozytywne sygnały z Waszyngtonu. Czy one nadejdą? Nie wiem – odrzekł Donald Tusk.

 Politycy opozycji przypomnieli, że w przeciwieństwie do Polski pod rządami obecnej koalicji, za oceanem sądy mogą wziąć pod uwagę stricte polityczny charakter tych oskarżeń.

– W Stanach Zjednoczonych nie jest tak, że można wskazać sędziego palcem i on nie będzie rozstrzygał w oparciu o materiały dowodowe – zauważył poseł Mariusz Gosek z PiS.

 Sam Zbigniew Ziobro liczy, że w amerykańskim systemie sprawiedliwości będzie mógł udowodnić bezpodstawność działań polskiego rządu, bez obaw o polityczne naciski na sędziów.

 – Jestem dzisiaj na wolnej ziemi amerykańskiej i mogę stąd prowadzić też obronę swojego dobrego imienia, ale też i pokazywać fałsz, obłudę i kłamliwość zarzutów, jakie są stawiane – akcentował były minister sprawiedliwości.

 Rządzący nienawidzą Zbigniewa Ziobry, a ściganiem go chcą przykryć swoje afery, jak chociażby tę ze Szpitalem Południowym.

 – Nienawidzą go dlatego, że był odważnym politykiem i jest odważnym politykiem. Który bezpardonowo ścigał skorumpowanych ludzi. To jest zemsta – stwierdził Tobiasz Bocheński, poseł PiS.

 Amerykańska procedura ekstradycyjna jest dwuetapowa i może potrwać od wielu miesięcy do lat. Najpierw sąd federalny bada wniosek polskiej prokuratury oraz ocenia, czy sprawa nie ma podłoża politycznego. Zgoda sądu nie jest jednak rozstrzygająca, ponieważ ostateczną decyzję podejmuje sekretarz stanu USA. To on zadecyduje, czy wydać byłego ministra, czy odmówić ekstradycji ze względu na polityczny charakter postępowania.

TV Trwam News

drukuj