
Burza po wypadku w Sokolnikach Suchych. Maszyniści zapowiedzieli protest
Katastrofa w Sokolnikach Suchych wywołała burzę i postawiła polską kolej w stan najwyższej gotowości. Po zderzeniu pociągu z ciężarówką jedna osoba nie żyje, a o życie walczą maszynista pociągu i kierowca. W reakcji na tę katastrofę maszyniści ogłaszają na piątek ogólnopolski protest włoski, który sparaliżuje ruch pociągów.
Do katastrofy doszło na przejeździe kolejowym w miejscowości Sokolniki Suche w województwie mazowieckim. Ciągle na miejscu katastrofy działają służby. Zabezpieczają tabor i okolice wypadku oraz ustalają przyczyny zdarzenia. Ta tragiczna sytuacja jest dla Związku Zawodowego Maszynistów przekroczeniem „czerwonej linii”, dlatego zapowiedzieli ogólnopolski protest.
Uchwała-43_09_2026„Zwracamy się do maszynistów, aby od piątku, od północy do godz. 12.00, każdy przejazd kolejowy w Polsce przejeżdżać z prędkością bezpieczną, która na kolei jest określona na poziomie 20 km/h. Odebrałem ostatnie meldunki z kraju. Jest pełne poparcie dla tego typu działań. Maszyniści będą się stosowali do apelu, korzystając z przepisów prawa, głównie z Kodeksu Pracy” – poinformował Związek Maszynistów Kolejowych.
Akcja będzie miała charakter włoskiego protestu. Jak przekonują maszyniści, tylko w ten sposób mogą wstrząsnąć opinią publiczną oraz wymusić na rządzących realną poprawę bezpieczeństwa. Według nich do wypadków na torach dochodzi statystycznie co drugi dzień, a ofiarami bezmyślności – głownie kierowców – stają się także pracownicy kolei. Minister Infrastruktury z PSL, Dariusz Klimczak, uważa reakcję za przesadzoną.
– Ten krok maszynistów jest chyba zbyt radykalny, ponieważ może spowodować paraliż w tym dniu na polskiej kolei, a ludzie mają swoje potrzeby – mówił szef resortu.
Z kolei były minister infrastruktury, poseł PiS Andrzej Adamczyk, wskazał, że związek maszynistów od pół roku próbował podnosić temat pogarszającego się stanu bezpieczeństwa na torach i przejazdach. Wszelkie próby alarmowania podejmowane przez związkowców miały być torpedowane przez rządzących.
– Maszyniści doszli do ściany (…). To nie jest jedno zdarzenie, to nie jest jeden dramat, to nie jest jedyny przypadek tego, co dzieje się na polskich torach – powiedział polityk.
Kilka dni temu w Gdańsku tir utknął między rogatkami. Kierowca, zamiast je staranować swoim ciężarowym samochodem, pozostał na przejeździe kolejowym, przez co pociąg staranował pojazd. Natężenie tragicznych incydentów spowodowało rekcję rządu. Premier Donald Tusk i minister Dariusz Klimczak zapowiedzieli szybkie zaostrzenie sankcji dla kierowców lekceważących przepisy na przejazdach.
– Chcemy wprowadzić przepis, na podstawie którego każdy kierowca, który wjedzie na przejazd drogowo-kolejowy, kiedy jest zapalone czerwone światło, straci prawo jazdy. Zostanie mu ono zatrzymane na trzy miesiące – poinformował minister infrastruktury.
We współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwości ma ulec zmianie również Kodeks karny. Zachowania powodujące zagrożenie w ruchu na przejeździe prowadzące do katastrofy i utraty życia mają być surowo karne. Sąd ma być zobligowany m.in. do kary więzienia, ale także do zabrania uprawnień na określony czas. Opozycja także jest za zastrzeżeniem przepisów.
– Ryzykowanie życia i zdrowia nie tylko swojego, ale też pasażerów pociągów jest absolutnie nie do zaakceptowania. Tutaj bez wątpienia jest potrzebna surowa sankcja karna – zaznaczył Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS.
Ale pytanie brzmi: czy tym razem rządzący zmienią przepisy? Resort infrastruktury zapowiadał dokładnie takie samo rozwiązanie już 18 lipca 2025 roku. Ponad rok później minister infrastruktury ponownie zapowiada tę samą zmianę jako planowaną.
TV Trwam News


