Przychodnia Caritas dla małżeństw

Od pół roku przy parafii św. Wojciecha w Częstochowie działa Poradnia Rozpoznawania Płodności, która wykorzystuje naprotechnologię. Gdy miasto przeznacza pieniądze na finansowanie in vitro, Kościół oferuje metodę całkowicie bezpieczną, która w leczeniu i diagnozie ewentualnych schorzeń szanuje godność małżonków. Zainteresowanie tą metodą leczenia jest ogromne.

U podstaw naprotechnologii leży akceptacja godności człowieka, rodzicielstwa, przekazywania życia oraz aktu małżeńskiego. Nowa dziedzina medycyny oferuje rzetelną diagnostykę, a także leczenie. Swe etyczne podstawy czerpie z encykliki „Humanae vitae” Pawła VI, którą zachwycił się twórca tej metody leczenia m.in. niepłodności – prof. Thomas Hilgers. – Naprotechnologia jest to metoda bezpieczna dla zdrowia, tania, a nade wszystko zgodna z nauką Kościoła, z sumieniem człowieka – mówi ks. Stanisław Iłczyk, dyrektor Caritas Archidiecezji Częstochowskiej. Dlatego też Caritas Archidiecezji Częstochowskiej w styczniu br. zdecydował się otworzyć przykościelną Poradnię Rozpoznawania Płodności. Ksiądz arcybiskup Wacław Depo, metropolita częstochowski, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” zaznacza, że Kościół zawsze stoi po stronie człowieka. – My bronimy życia od poczęcia. Dla nas ważny jest każdy zarodek i nie możemy się zgodzić na narażanie go na utratę życia, a wiemy, że tak się dzieje w metodzie in vitro. Z tego powodu proponujemy ludziom bezpieczną, dobrą i nowoczesną metodę – naprotechnologię – wyjaśnia.
Podstawą naprotechnologii jest model Creightona – metoda rozpoznawania płodności. W częstochowskiej poradni można nauczyć się obserwacji cyklu przy użyciu tej metody. Raz na jakiś czas, w zależności od potrzeb, w poradni pojawia się również lekarz – dr Tadeusz Wasilewski. Liczba chętnych zgłaszających się po pomoc jest znacznie większa niż możliwości poradni. – Mam trzy grupy zainteresowanych metodą. Są to małżeństwa, które mają problem z poczęciem dziecka, małżonkowie, którzy na razie z różnych względów nie planują kolejnego potomstwa, i kobiety, które mają problemy ze zdrowiem. Przyjmuję w Częstochowie raz na dwa tygodnie tyle osób, ile mogę. Kiedy tylko pojawia się wolny termin, dzwonię do potrzebujących porady i umawiam się z nimi na wizytę – opowiada Anna Dziuba-Marzec, instruktorka modelu Creightona, pracująca w częstochowskiej poradni. Instruktorka wyjaśnia, że metoda, którą proponuje, zakłada zupełnie inne podejście do małżonków starających się o poczęcie niż w przypadku metody in vitro. – Dziecko traktowane jest jako dar – nikt nie ma prawa do dziecka. Dziecko nie jest rzeczą, która należałaby się małżonkom, którą można posiąść czy kupić. Jest darem, i to największym, jest owocem ich największej miłości. Stawiamy etykę przed techniką. Dlatego za jedynie dopuszczalną drogę poczęcia uznajemy miłosne zjednoczenia małżonków – zaznacza. Anna Dziuba-Marzec zaznacza od razu, że nie ma metody, dzięki której wszystkie małżeństwa borykające się z problemem bezdzietności uzyskałyby poczęcie. Naprotechnologia pozwala jednak wielu małżonkom na realizację pragnień posiadania dziecka. Instruktorka przytacza badania Instytutu Pawła VI, założonego przez prof. Hilgersa. Ośrodek medyczny przez okres 25 lat wspierał finansowo Ojciec Święty Jan Paweł II. – Gdy przyczyną niepłodności był brak owulacji, uzyskano 81,8 proc. poczęć, jeśli policystyczne jajniki – 62,5 proc., przy endometriozie – 56,7 proc., przy niedrożności jajowodów – 38,4 procent – mówi Anna Dziuba-Marzec. Tłumaczy jednocześnie, że dla in vitro wskaźniki te wynoszą 21-27 proc. ciąż. – Kiedy spotykam się z małżeństwem po raz pierwszy, nigdy nie obiecuję, że zostaną rodzicami. Mogę obiecać rzetelną diagnostykę, leczenie oparte na ich konkretnym cyklu, oparte na szacunku i respektowaniu ich godności, ale nie zapominajmy, że dawcą życia jest Pan Bóg. Zawsze powtarzam, że my mamy się starać, ale też przyjmować to, do czego zostaliśmy powołani i to powołanie odkrywać. Dla jednych będzie to poczęcie i urodzenie własnego dziecka, dla innych adopcja lub jeszcze inna realizacja wspólnej drogi życiowej – mówi.
Małgorzata Pabis
drukuj