Odszkodowania dla wybranych

Z posłem Tomaszem Kaczmarkiem (PiS), byłym funkcjonariuszem Centralnego Biura Antykorupcyjnego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Afera taśmowa w wykonaniu PSL jest dla Pana zaskoczeniem?
– Absolutnie nie zaskakuje mnie postępowanie niektórych polityków, zarówno Platformy Obywatelskiej, jak i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Pracując wcześniej jako funkcjonariusz pod przykryciem w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, wielokrotnie miałem okazję poznać prawdziwe oblicze tych ludzi i wiem, co tak naprawdę kryje się pod iluzorycznymi płaszczykami tzw. mężów stanu.

W tej sprawie pojawiają się hipotezy, że zarejestrowana rozmowa Władysława Serafina i Władysława Łukasika to rozgrywka przed jesiennymi wyborami w partii.
– Trudno jednoznacznie powiedzieć, czy jest to celowo uszyta i bezwzględna rozgrywka na szczytach PSL, czy też działaczom po prostu coś wymknęło się spod kontroli. Moje oburzenie budzi natomiast fakt, że Polacy dają przyzwolenie na to, aby nasza Ojczyzna była rozkradana. Dość już tych niecnych praktyk, dość rozkradania Polski. Osoby, które zajmują najwyższe urzędy w państwie, i to nie tylko z PSL, na którym teraz skupia się cała uwaga, ale również z PO na czele z Donaldem Tuskiem, już dawno powinny podać się do dymisji. Kompromitujące afery korupcyjne, niewyjaśnione przyczyny katastrofy smoleńskiej – to wszystko układa się w jedną całość, upadek państwa polskiego. W obliczu tych niezaprzeczalnych i kompromitujących faktów Donald Tusk powinien wyciągnąć poważne wnioski.

Z nagrania wyłania się wręcz groteskowy obraz PSL jako jednej wielkiej rodziny, gdzie traktowanie spółek i agencji państwowych jak prywatnych folwarków jest na porządku dziennym.
– Warto zauważyć, że patronem tej rodziny jest sam Donald Tusk. Właśnie dziś na ręce prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta złożyłem zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z przekroczeniem uprawnień i niedopełnieniem obowiązków przez urzędników Agencji Rynku Rolnego w Kielcach. Chodzi o niewypłacenie odszkodowań dla rolników, którzy ponieśli straty podczas klęski urodzaju ogórków gruntowych. W sposób jawny i bezczelny urzędnicy PSL przekazywali informacje o odszkodowaniach tylko wybranym rolnikom. W rezultacie duża liczba rolników w województwie świętokrzyskim takiej informacji nie miała. Mamy zatem do czynienia z dużymi nieprawidłowościami i naruszeniem prawa, a aktorami na tej scenie ponownie są ludzie związani z PSL.

Najnowsza afera i informacje, jakie Pan teraz przekazuje, to kolejny dowód na to, że zarządzanie agencjami rolnymi z klucza partyjnego to nieporozumienie.
– Z rozmów Władysława Serafina i Władysława Łukasika wynika, że są to ciepłe i bezpieczne posady, a ludzie, którzy tam funkcjonują, żyją jak w raju. Ogromne wynagrodzenia i premie oraz darmowe wycieczki po całym świecie sprawiają, że instytucje te bardziej przypominają biura turystyczne niż odpowiedzialne agencje rządowe. Na czele agencji rolnych powinni stać profesjonaliści i ludzie ideowi, a nie złodzieje. Mówię to wprost i bez ogródek, bo czas skończyć z owijaniem w bawełnę. Najwyższa pora użyć ostrych słów na określenie tego, co dzieje się w Polsce. Od początku, kiedy zaangażowałem się w politykę, mówię wprost, że w Polsce nie ma świętych krów i nie ma przyzwolenia na to, by bezkarnie rozkradać naszą Ojczyznę.

Z perspektywy Pana wcześniejszego doświadczenia zawodowego może Pan powiedzieć, czy tego typu przekręty występują też w spółkach opanowanych przez PO?
– Odpowiem twierdząco. Tak.

Jaka w takich przypadkach powinna być rola CBA?
– Zważając na aferę taśmową w PSL, a także wszystkie inne nieprawidłowości, do których dochodzi w agencjach rolnych i spółkach podporządkowanych PSL, Centralne Biuro Antykorupcyjne już dawno powinno reagować i ścigać sprawców przestępstw. Niestety, w mojej ocenie, CBA pod rządami Pawła Wojtunika stoi z boku i biernie się temu wszystkiemu przygląda. Dziś tylko dzięki dziennikarzom wiemy, że do tych nieprawidłowości dochodziło. Wobec tego zasadne jest pytanie, gdzie w tym wszystkim było CBA, gdzie był Paweł Wojtunik i gdzie są organy państwowe powołane do ścigania tego typu przestępstw łapówkarskich i zapobiegania im.

Nie przekonuje Pana oświadczenie rzecznika CBA Jacka Dobrzyńskiego, który stwierdził, że Biuro już wcześniej tym się interesowało?
– Kiedy słyszę taką wypowiedź, chce mi się po prostu śmiać. To zastanawiająca postawa. CBA informuje, że wie o nieprawidłowościach w różnych dziedzinach życia publicznego, w różnych spółkach należących do Skarbu Państwa, ale problem polega na tym, że nic z tym nie robi. Informacja pojawia się dopiero w momencie odpalenia przez media afery i podania tego do publicznej wiadomości. Dopiero wtedy mamy do czynienia z próbami wybielania się i niejako zasłaniania swoich nieudolnych działań, a właściwie ich braku. Tak naprawdę to tylko próba ukrywania niemocy przez kierownictwo CBA przed społeczeństwem. Tymczasem Biuro powinno wyprzedzać działania dziennikarzy – dużo wcześniej zająć się spółką Elewarr i pociągnąć winnych do odpowiedzialności. Media powinny jedynie poinformować o efektach działań CBA oraz prokuratury, a nie te organy państwowe wyręczać. Działania służb powinny być efektywne. Obawiam się, że tak jak ukręcono łeb aferze hazardowej i wbrew faktom stwierdzono, że jej nie było, tak za jakiś czas może się okazać, że afery taśmowej w PSL też nie było.

Chce Pan powiedzieć, że gdyby nie dziennikarze, to sprawa afery taśmowej byłaby wciąż w „zamrażarce”?
– Tak uważam. Niestety, zapomina się, że CBA ustawowo jest powołane do walki z korupcją na najwyższych szczeblach władzy. Jest wiele spraw, które do dziś nie ujrzały światła dziennego i nie zostały zakończone. Na bazie wcześniejszej pracy CBA, pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego, Biuro zebrało naprawdę mocny materiał dowodowy, dzięki któremu prokurator może postawić zarzuty karne osobom piastującym funkcje na najwyższych szczeblach władzy, m.in. sądowniczej. Przestępcy, o których mówię, już dawno powinni ponieść konsekwencje i odpowiedzialność za działania niezgodne z prawem. Tymczasem pod przywództwem Pawła Wojtunika wszystko to jest zamiatane pod dywan.

Zastanawiał się Pan, dlaczego sprawa taśm ujrzała światło dzienne właśnie teraz i w czyim to było interesie, skoro materiał powstał na początku roku?
– Do niedawna mieliśmy spektakl pod tytułem Euro 2012 i temu były podporządkowane wszystkie PR-owskie zagrywki PO nastawione na sukces, także wizerunkowy sukces Donalda Tuska. Nie można było tego zepsuć aferą PSL. Dziś można to rzeczywiście odczytać jako wewnętrzne rozgrywki tej partii.

Ujawnienie skandalu odbije się na relacjach między PO i PSL?
– Nie sądzę, żeby tak się stało. Dla obu partnerów politycznych obecny układ jest korzystny i zbyt wygodny, żeby go burzyć. Dlatego bez względu na okoliczności będą trwać w tej politycznej symbiozie. W mojej ocenie, zarówno PO, jak i PSL powinny zniknąć ze sceny politycznej. Uważam, że należy bezwzględnie przeciwstawić się rozkradaniu kraju.

Co powinno się zmienić, aby do podobnych sytuacji mających znamiona korupcyjne nie dochodziło?
– Przede wszystkim konieczna jest reforma służb specjalnych oraz w instytucjach, które są odpowiedzialne za ściganie tego typu patologii. Szefostwo tych służb swoją postawą daje lub nie przykład funkcjonariuszom, jak mają służyć Polsce. Niestety, obecnie mamy czas, kiedy z tego typu łapówkarskimi patologiami po prostu się nie walczy. Dlatego w pierwszym rzędzie należy zmienić ludzi, którzy stoją na czele tych instytucji, i dać zielone światło funkcjonariuszom, aby mogli dzielnie i odpowiedzialnie walczyć z tego rodzaju przestępczością. To trzeba zrobić w pierwszej kolejności. Dopiero potem można zmieniać całą resztę: przepisy, formy i metody działania. Na polskiej scenie politycznej od dawna potrzebny jest przewrót. Donald Tusk ze swoją ekipą powinni odejść w polityczny niebyt. Mamy zdolnych, mądrych i dzielnych funkcjonariuszy CBA i policji, którzy również z tą formacją są w stanie sobie poradzić, tylko trzeba im to umożliwić. Działalność CBA pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego pokazała, że tak może być. Wielu anonimowych funkcjonariuszy, którzy walczyli z przestępczością, którzy w większości jako niewygodni dla obecnego układu politycznego zostali usunięci, jest gotowych w każdej chwili wrócić i walczyć z nieuczciwością bez względu na układy czy barwy polityczne.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj