fot. pixabay.com

Przez pandemię z branży gastronomicznej odeszło 200 tys. pracowników. „Niektórzy restauratorzy się nie otworzą, bo nie mają personelu i nie otrzymali pomocy od rządu”

Wiele lokali gastronomicznych nie ma ogródków restauracyjnych, musi więc czekać na otwarcie branży pod koniec maja – ocenił Sławomir Grzyb z Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej. Dodał, że przez pandemię odeszło z branży 200 tys. pracowników.

Zgodnie z decyzją rządu od soboty można prowadzić gastronomię na świeżym powietrzu, ale przy zachowaniu dystansu między stolikami. Zajęty może być co drugi stolik, odległość między nimi musi wynosić co najmniej 1,5 m. Od 28 maja na takich samych zasadach możliwe ma być prowadzenie gastronomii wewnętrznej.

Jak zaznaczył Sławomir Grzyb, wiele lokali gastronomicznych nie dysponuje żadną przestrzenią zewnętrzną, dalej więc bezczynnie będzie czekać w finansowym letargu i bez możliwości zarabiania na swoje utrzymanie na otwarcie na koniec maja.

Dodał, że ci, którzy mają „ogródki”, z jednej strony już od północy mogą przyjmować gości, z drugiej borykają się z problemem braku pracowników.

„Z naszych danych wynika, że z branży odeszło 200 tys. osób, które nie wrócą” – podał Sławomir Grzyb.

Dodał, że przez pandemię byli zmuszeni do przebranżowienia.

Jak dodała Evelina Visnievska z gdyńskiego oddziału IGGP, niektórzy restauratorzy się nie otworzą, bo nie mają personelu i nie otrzymali pomocy od rządu.

„Można się też spodziewać, że pracownicy będą mieć duże oczekiwania dotyczące wynagrodzeń. Tymczasem właściciele restauracji, którzy ucierpieli przez lockdown, mogą nie być wstanie sprostać oczekiwaniom płacowym” – wskazała Evelina Visnievska.

Według Sławomira Grzyba apele branży do rządu, by gastronomia tradycyjna przy zachowaniu reżimu sanitarnego została otwarta od 21 maja, trafiają w pustkę.

„Gastronomia została kozłem ofiarnym, bo decyzje podejmuje Rada Medyczna dbająca o status quo swojej branży. Wzrost zakażeń przez ostatnie siedem miesięcy nie był wynikiem działania gastronomii” – oceniał Sławomir Grzyb.

Jego zdaniem pomoc z tarczy PFR 2.0 otrzymało 15 592 firmy na 76 tys. lokali gastronomicznych. Wskazał, że branża już się przygotowuje do czwartej fali, która przyjdzie w październiku.

„Póki co składamy kilka pozwów zbiorowych przeciw Skarbowi Państwa za zaniedbania” – powiedział Sławomir Grzyb.

Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej powstała w 2020 r.; tworzy ją 700 przedsiębiorców.

PAP

drukuj