fot. pixabay.com

Przewoźnicy autokarowi przez kryzys związany z pandemią znajdują się w trudnej sytuacji

Z powodu kryzysu na skutek koronawirusa nawet połowie firm zajmujących się przewozami pasażerów grozi upadłość. Pracę może stracić kilka tysięcy osób.

Branża turystyczna to sektor, który najbardziej ucierpiał z powodu epidemii koronawirusa. Polscy przewoźnicy autokarowi, którzy byli liderem na europejskim rynku, dziś liczą straty.

– Biura podróży, które wysyłały swoich klientów do Europy, do Polski, cały rynek izraelski, to wszystko jest zablokowane do końca roku. Do końca roku nikt nie przyjedzie, nie będzie turystyki – wskazuje Paweł Jańczuk, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych.

Przewoźnicy spodziewają się całkowitego odmrożenia dopiero w kwietniu 2021 roku.

– Liczymy, że przyszły rok pozwoli nam pracować na 40 proc., to satysfakcjonowałoby firmy. Zaznaczam, że dziś linie odmroziły się na 30 proc., są to jednak przewozy regularne, turystyka funkcjonuje na poziomie 1-2 proc. – podkreśla Paweł Jańczuk.

Pierwsze miesiące kryzysu branża autokarowa przetrwała dzięki tarczy antykryzysowej, ale wsparcie finansowe się kończy. Trzy tysiące firm przewozowych jest w tarapatach. Połowie z nich grozi upadłość, a pracę może stracić nawet osiem tysięcy pracowników.

– Od początku wnioskujemy o to, by utrzymać pracowników, o dopłaty do wynagrodzeń plus ZUS. Druga nasza prośba to wsparcie finansowe do autokarów w formie subwencji – akcentuje prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych.

Przewoźnicy prowadzą dialog z rządem. Jak zapowiada Paweł Jańczuk, udało się wywalczyć, że firmy z tego sektora będą mogły liczyć na zwolnienie ze składek ZUS przez kolejne trzy miesiące.

 

TV Trwam News

drukuj