fot. pixabay.com

Przedsiębiorcy sprzeciwiają się całkowitemu zamknięciu gospodarki  

Przedsiębiorcy są przeciwni całkowitemu zamykaniu gospodarki. Liczą jednocześnie na szybkie wsparcie rządu w związku z wprowadzonymi restrykcjami.

Adam Abramowicz, rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, mówi, że utrzymanie służby zdrowia zależy od kondycji budżetu państwa i gospodarki. Dlatego – jak stwierdził – działania powinny być kierowane przede wszystkim na organizację pomocy ludziom chorym na COVID-19, bez blokowania działalności firm.

Jeśli jednak wprowadzane są restrykcje, potrzebna jest pomoc finansowa ze strony rządu. Bez niej trudno będzie utrzymać miejsca pracy.

– Poprzednia pomoc wynosiła ponad miliard zł dziennie. Natomiast pomoc zapowiadana jeszcze przed wczorajszą decyzją premiera Mateusza Morawieckiego ma wynosić 1,7 mld zł miesięcznie. Jeżeli nastąpi całkowita blokada, to na wsparcie firm powinny być przeznaczane środki w wysokości ok. 1,5 mld zł dziennie. Nie możemy zamykać gospodarki i zostawić ludzi samych sobie, bo to spowoduje, że załamie się cały system gospodarczy, co pociągnie za sobą likwidację miejsc pracy – wskazuje Adam Abramowicz, rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

W środę szef rządu poinformował o kolejnych restrykcjach związanych z rosnącą liczbą zakażonych koronawirusem. Od soboty hotele mają być otwarte tylko dla podróżujących służbowo, zamknięte będą kina, teatry, muzea, galerie. Ponadto mniej osób będzie mogło jednocześnie zrobić zakupy w mniejszych sklepach. Będą też ograniczenia dotyczące galerii handlowych.

Rząd ostrzegł, że jeśli te restrykcje nie pomogą, wprowadzony zostanie lockdown, co oznacza całkowite zatrzymanie gospodarki.

 

RIRM

drukuj