Pos. Z. Kuźmiuk: Panuje polityczne przyzwolenie obecnej koalicji na to, żeby wybrani podatnicy albo nie płacili podatków, albo płacili je w mniejszej wysokości
Ze stroną dochodową budżetu jest po prostu źle. Panuje – moim zdaniem – polityczne przyzwolenie obecnej koalicji na to, żeby wybrani podatnicy albo nie płacili podatków, albo płacili je w mniejszej wysokości, niż powinni je płacić – mówił dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł Prawa i Sprawiedliwości, ekonomista, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.
W Kaliszu kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera omówił pierwsze punkty nowego programu wyborczego na przyszłoroczne wybory parlamentarne [czytaj więcej]. Pierwszą propozycją tzw. „Planu Czarnka” jest możliwość ułatwienia pracy seniorom.
– Każdy dodatkowy dochód dla środowiska emeryckiego jest niezwykle ważny. Oczywiście w czasie ośmioletniej kadencji zrobiliśmy w tej sprawie sporo – 13 czy 14 świadczenie, uregulowane zresztą ustawowo, co nie pozwala obecnie rządzącym wycofać się z tych dodatkowych środków dla emerytów, bo chętnie pewnie by to zrobili. Nie ulega jednak wątpliwości, że świadczenia emerytalne, mimo że znacząco podnosiliśmy emeryturę minimalną, nie są znaczące przy rosnących kosztach życia. Rzeczywiście dla wielu emerytów w sytuacji, szczególnie jeżeli stan zdrowia na to pozwala, dodatkowa praca jest nie tylko jakąś atrakcją pozostawania w świecie pracy, ale także dodatkowym dochodem, co jest niezwykle ważne w sytuacji budżetów emeryckich – zaznaczył polityk PiS.
–Ta propozycja opiera się na tym, że rezygnujemy zarówno z obciążenia świadczenia podatkiem, jak i dodatkowymi składkami, a więc składką emerytalną i składką rentową. Chodzi o to, żeby tego rodzaju pracownik był po prostu dla pracodawcy. Czyli zyskuje i senior, ale też zyskują pracodawcy – dodał.
Kolejną propozycją obecnej opozycji polega na zwiększeniu progu podatkowego z poziomu 120 tys. zł do 180 tys. zł dla pojedynczej osoby.
– Nie może być tak, że ludzie są w jakiś sposób szykanowani za dodatkowy wysiłek. Właśnie stąd płynie propozycja, żeby nie obciążać ludzi wysokimi stawkami tylko dlatego, że chcą więcej pracować albo też pracując już długo i doszli do odpowiednio wysokiego poziomu wynagrodzenia. Stąd też propozycja dla rodzin, bo ona będzie jeszcze bardziej atrakcyjna, ponieważ ta kwota w przypadku rodziny będzie po prostu podwójna – wyjaśnił ekonomista.
Gość TV Trwam odniósł się także do obecnej sytuacji finansowej państwa. Zwrócił uwagę, że mimo trudnej sytuacji jest wzrost gospodarczy, ale nie przekłada się on na zyski z podatków.
– W tej chwili dostaliśmy już twarde dokumenty z Ministerstwa Finansów, zaczyna się debata nad wykonaniem budżetu za 2025 rok. Rozdźwięk pomiędzy tym, co minister Domański sam zaplanował, a tym, co wykonał, jeżeli chodzi o dochody podatkowe, to różnica jest na poziomie 42 miliardów. Brakuje 42 miliardów – 28 z VAT-u w stosunku do planu, niecałe 6 z akcyzy, prawie 7 z CIT-u i 2 z PIT-u. Przy prawie czteroprocentowej inflacji i wzroście, który – jak już wiemy – wyniósł 3,6 proc., to jest sytuacja niewytłumaczalna; niewytłumaczalna przy pomocy racjonalnych argumentów. Nie wiem, jak minister będzie ją tłumaczył, pewnie to zbagatelizuje. Powie, że wykonaliśmy w taki sposób budżet i co nam zrobicie? Rzeczywiście jako opozycja niewiele możemy, ale mówimy o tym publicznie, że ze stroną dochodową budżetu jest po prostu źle. Panuje – moim zdaniem – polityczne przyzwolenie obecnej koalicji na to, żeby wybrani podatnicy albo nie płacili podatków, albo płacili je w mniejszej wysokości, niż powinni je płacić – podkreślił dr Zbigniew Kuźmiuk.
Polityk przyznał w programie „Polski punkt widzenia”, że obietnice wyborcze są po to, żeby zdobyć poparcie, ale jemu i partii PiS zależy także na dalszym rozwoju Polski.
– Oczywiście nie ulega wątpliwości, że programy wyborcze są po to, żeby rzeczywiście pozyskiwać nowych wyborców, nie ukrywam tego, że nam naprawdę zależy na takim pchnięciu rozwojowym. Z jednej strony chcemy docenić tych ludzi, którzy ciężko pracują, dopracowali się wyższych niż przeciętne wynagrodzenia i nie powinni być za to karani, to po pierwsze. Po drugie, zostawianie pieniędzy w kieszeniach podatników to jest także ten dodatkowy impuls rozwojowy – zaznaczył ekonomista.
radiomaryja.pl




