Projekt zmian w ETS – 50 proc. przychodów państw członkowskich UE z systemu na dekarbonizację
Komisja Europejska chce, aby państwa członkowskie przeznaczały co najmniej 50 proc. przychodów z systemu ETS na dekarbonizację. Rząd ogłasza sukces, a eksperci wskazują, że koszty energii wciąż będą wysokie.
Unijny system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, tzw. ETS, uderza zwłaszcza w duże energochłonne przedsiębiorstwa. Wiele spółek, w tym te z Polski, domagały się od Komisji Europejskiej reformy systemu. O jego rewizję zaapelowało też dziewięć unijnych państw. KE właśnie zaproponowała zmiany w ETS, a premier Donald Tusk ogłosił sukces swojego rządu.
– Po raz kolejny na polskie oczekiwania, aby pewne regulacje, decyzje KE były bardziej sprzyjające dla Polski, otrzymaliśmy znowu pozytywną odpowiedź – mówił Donald Tusk, premier RP.
Unijny komisarz ds. klimatu zauważył, że obecnie na inwestycje w dekarbonizację przeznaczanych jest 5 proc. środków pochodzących z ETS-u. To ma się zmienić.
– Państwa członkowskie będą zobowiązane do przeznaczania co najmniej 50 proc. swoich krajowych przychodów z ETS na inwestycje w dekarbonizację – zaznaczył Wopke Hoekstra, unijny komisarz ds. klimatu, neutralności emisyjnej i czystego wzrostu.
Redaktor „Naszego Dziennika”, Artur Kowalski, ostrzegł, że spore zyski spółek będą wykorzystywane tak naprawdę do ich likwidacji.
– Polskie spółki będą dokładały do własnej likwidacji. KE nie wyciągnęła żadnych wniosków z tego, w jaki sposób ta polityka energetyczno-klimatyczna jest prowadzona – ocenił redaktor.
KE proponuje zwiększenie liczby darmowych uprawnień dla przemysłu. W latach 2026-2030 ich wartość wyniesie 6 mld euro. Reforma ma wyhamować tempo redukcji pozwoleń na emisję dwutlenku węgla zarówno tych darmowych, jak i płatnych. Jest jednak haczyk. Po 2030 roku spółka otrzyma darmowe uprawnienia pod warunkiem, że przygotuje plan zmniejszania emisji CO2.
– Przedłużymy darmowe uprawnienia na czas po 2030 roku, ale w zamian za inwestycje firm w dekarbonizację – wyjaśnił Wopke Hoekstra.
Minister klimatu, Paulina Hennig-Kloska, pochwaliła propozycje KE. Jednak w tym przypadku przyznała, że zapis nie jest korzystny.
– Jesteśmy za tym, by dotychczasowe bezpłatne uprawnienia były utrzymywane bez dodatkowych warunków. Będziemy więc przeciwko temu rozwiązaniu – stwierdziła minister.
KE wprowadza szantaż, który doprowadzi do upadku polskich spółek i wzrostu bezrobocia – podkreślił były wiceminister aktywów państwowych, Maciej Małecki.
– Jeżeli firma będzie szła na pasku urzędników z KE, będzie mogła liczyć na jakieś benefity. Jeśli urzędnicy uznają, że nie, to tych uprawnień nie będzie – wskazał polityk PiS.
Poseł PiS, Paweł Sałek, zauważył, że KE utrzymała restrykcje dotyczące czasu dojścia do zeroemisyjności.
– Polityka klimatyczna będzie utrzymana, bo samo utrzymanie celu dekarbonizacji na rok 2050 już samo za siebie mówi. Mogą się zmienić delikatnie tylko i wyłącznie narzędzia – wyjaśnił.
ETS wiąże ręce krajom członkowskim – mówił prof. Władysław Mielczarski.
– Między innymi ETS to jest świetne narzędzie właśnie do tego, żeby kraje po prostu były posłuszne KE – podkreślił ekspert.
KE zapowiada rozszerzenie systemu ETS. W 2028 roku wejdzie w życie ETS2 – czyli podatek od ogrzewania domu i transportu. Z kolei w 2029 roku opłaty obejmą też każdy lot, który ląduje w odległości 5 tys. km od geograficznego środka Europy.
TV Trwam News



