fot. PAP

Projekt PO zagraża rynkowi pracy?

Praca przez sześć dni w tygodniu – takie mogą być skutki wprowadzenia projektu proponowanego przez PO. Propozycją przewidującą wynagrodzenie za pracę w dniu od niej wolnym zajmie się Sejm podczas rozpoczynającego się we wtorek posiedzenia.

Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz zaprzecza opinii związkowców i opozycyjnych ugrupowań. Zapewnia, że zmiana nie oznacza powrotu do sześciodniowego tygodnia pracy.

Autorzy projektu twierdzą, że ich propozycja zlikwiduje lukę w polskim prawie, bowiem Kodeks pracy przewiduje możliwość płacenia za pracę w niedzielę czy w święta, ale nie za dzień wolny.

Poseł Janusz Śniadek, były przewodniczący NSZZ Solidarność przyznaje, że część pracowników będzie skłonna pracować dłużej, aby otrzymać wyższe wynagrodzenie – jest też druga strona medalu, czyli konkretne zagrożenia dla pracowników i rynku pracy w ogóle.

– Pozostawienie dłużej w pracy osób mających już w tej chwili pracę powoduje, że kurczy się zapotrzebowanie na nowych pracowników. Po drugie, będziemy mieli sytuację taką, że pracownik pracujący dzisiaj, w styczniu, w lutym (w połączeniu z tą bardzo szkodliwą i niedobrą ustawą o wydłużeniu do roku okresu rozliczeniowego za nadgodziny) może dopiero pod koniec roku dostać dzień wolny, w zamian za ten przepracowany czas, albo – jak się teraz okazuje – wynagrodzenie – mówi polityk. 

Dwa artykuły projektowanej nowelizacji Kodeksu pracy zakładają, że za pracę w dniu wolnym od niej, którym zwykle jest sobota, przysługiwałby dodatek do wynagrodzenia za każdą przepracowaną godzinę. Dodatek byłby wypłacany na wniosek pracownika, lub w razie braku możliwości udzielenia mu dnia wolnego. Zmiany miałyby wejść w życie 30 dni od ogłoszenia.

Polecamy: Będziemy pracowali 6 dni w tygodniu? PO szykuje zmiany!

RIRM

drukuj