fot. lublin.eu

[TYLKO U NAS] Prof. A. Gil: Połączenie Nowoczesnej z PO świadczy o bezideowości tej partii

Po pierwsze, świadczy to o bezideowości tej partii. Po drugie, jest to próba sił przed wyborami jesiennymi. PO gromadzi szable i podejrzewam, że będziemy mieli jeszcze jakieś transfery. Być może z innych partii, innych ruchów, które nie będą miały szans na wejście do Sejmu – mówi o połączeniu PO i Nowoczesnej w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja politolog prof. Andrzej Gil.

W związku z formalnym zjednoczeniem klubów posłowie Nowoczesnej wstąpili do klubu Platformy Obywatelskiej-Koalicji Obywatelskiej. W czwartek wieczorem odbyło się pierwsze inauguracyjne posiedzenie w nowym składzie. Po połączeniu z posłami Nowoczesnej klub PO-KO liczy 155 posłów.

– Po pierwsze świadczy to o niewidomości tej partii. Pamiętamy, że była ona już od dłuższego czasu partią, która regularnie traciła zwolenników. Jest wewnętrznie skłócona, miały w niej miejsce różnego rodzaju odejścia. W tym momencie mamy pokazanie, że głosowanie na Nowoczesną to głosowanie na ludzi i ich kariery. Wyborcy są mniej istotni. Jak rozumiem, Nowoczesna nie wystawi swojej drużyny w jesiennych wyborach, bo jej po prostu nie będzie. Ci, którzy zostali wybrani z list Nowoczesnej, teraz będą startowali pod szyldem PO – wskazuje prof. Andrzej Gil.

– Po pierwsze, świadczy to o bezideowości tej partii. Po drugie, jest to próba sił przed wyborami jesiennymi. PO gromadzi szable i podejrzewam, że będziemy mieli jeszcze jakieś transfery. Być może z innych partii, innych ruchów, które nie będą miały szans na wejście do Sejmu. Ten duopol, który zapanował, potwierdza się i być może niedługo faktycznie będą liczyły się tylko dwie partie: PiS i PO – dodaje.

Politolog przewiduje, że do PO mogą dołączyć niektórzy politycy PSL-u czy nawet Kukiz’15.

– Nie wszyscy PSL-owcy, którzy zostali wybrani z list tego ugrupowania, znów będą z niego startować. Dopuszczałbym wizję, że do PO przejdzie ktoś z Kukiz’15. Wiem, że wydaje się to dzisiaj nieprawdopodobne, ale nie takie rzeczy widzieliśmy – zaznaczył politolog.

Jak zaznacza, wszystko to dąży do powstania w Polsce systemu dwupartyjnego, który nie jest korzystny dla kraju.

– Zdecydowanie nie. Widzimy po Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, że ten system dwupartyjny się nie sprawdza. Przydałyby się jednak jakieś konkurencyjne ruchy – wskazał prof. Andrzej Gil.

RIRM

drukuj