fot. PAP/Art Service

Prof. Przemysław Czarnek kandydatem PiS na premiera?

Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, wskazał prof. Przemysława Czarnka jako potencjalnego kandydata na premiera i wywołał szeroką dyskusję. Były minister edukacji i nauki zadeklarował gotowość do podjęcia wyzwania, ale chętnych do fotela szefa rządu w Prawie i Sprawiedliwości jest kilku.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości widzi na stanowisku przyszłego premiera byłego ministra edukacji i nauki.

– Nie był jak dotąd premierem, ale pewnie będzie. Minister Przemysław Czarnek – oznajmił Jarosław Kaczyński.

Słowa Jarosława Kaczyńskiego wzbudziły ferment w szeregach Prawa i Sprawiedliwości. Sam Przemysław Czarnek ostudził emocje, bo na personalia jest za wcześnie. Nie wykluczył jednak chęci do ubiegania się o to stanowisko.

– Polityka jest dość interpersonalną, interdyscyplinarną dziedziną i w kilku fragmentach trzeba być zawsze gotowy na podniesienie rękawicy. Ja jestem – wskazał prof. Przemysław Czarnek, poseł PiS.

Prof. Przemysław Czarnek to doświadczony polityk. W 2019 roku wchodził do ogólnopolskiej polityki z funkcji wojewody lubelskiego. Rok później został ministrem edukacji i nauki. Politycy liberalno-lewicowej władzy już skomentowali sugestie prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

– Jeżeli by się okazało, że to Przemysław Czarnek, to ja rozumiem, że w Prawie i Sprawiedliwości ławka jest krótka, no ale bez przesady. Dlaczego to ma być facet, który mentalnie zatrzymał się w średniowieczu – stwierdził Jakub Stefaniak, minister w kancelarii premiera.

– Myślę, że teraz zacznie się walka bulterierów pod dywanem w Prawie i Sprawiedliwości i Przemysław Czarnek nie będzie miał lekko – mówiła Agnieszka Pomaska, poseł PO.

Politycy PiS nie ukrywają, że jeśli partia wygrałaby wybory, to kandydatów na szefa rządu jest kilku. Jak analizował prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, Łukasz Pawłowski, prezes PiS zastosował znany od lat ruch, w którym puszcza sygnał o konkretnym nazwisku i sprawdza reakcje wewnątrz obozu.

– Musimy pamiętać, że wcześniej Jarosław Kaczyński wspominał o tym, że premierem mógłby być Mateusz Morawiecki. Wydaje mi się, że to jest po prostu takie, jak to nazywam, kołczowanie, mobilizowanie wewnętrzne poszczególnych grup, żeby je właśnie zaprosić do pracy cięższej – wskazał Łukasz Pawłowski, prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej.

Największa partia opozycyjna chce w 2027 roku samodzielną większość, ale to może okazać się niemożliwe. Potrzebna będzie Konfederacja. Radykalny w swojej retoryce Przemysław Czarnek mógłby połączyć dwa obozy.

– Pokazuje szerzej perspektywę prawicy, środowisk prawicowych, środowisk konserwatywnych, co bez wątpienia jest istotne, szczególnie jeśli chce się zadbać właśnie o zdolności koalicyjne – akcentował Przemysław Majewski, politolog.

Obie partie prawicowe na razie nie chcą mówić o potencjalnej przyszłej koalicji. Jak dotąd skupiają się na wymianie werbalnych ciosów. Jednak z drugiej strony deklarują, że ich celem jest odsunięcie od władzy liberalno-lewicowego rządu Donalda Tuska.

TV Trwam News

drukuj