fot. TV Trwam

Prof. A. Nalaskowski o tzw. edukacji zdrowotnej: Ta seksualizacja wpisuje się w szerszy kontekst ingerowania w światopogląd dzieci. Nie trzeba dawać okazji do niszczenia systemu wartości!

„Dziecko wychowywane w domu wedle wartości chrześcijańskich i wychowywane przez rodziców, a w szkole może się spotkać z treściami, z którymi rodzice się po prostu nie zgadzają. (…) Jeżeli przeciwne wartości będą w szkole, to szkoła idzie na wojnę z rodziną” – powiedział prof. Aleksander Nalaskowski, pedagog w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja. „Jestem absolutnie za wyrugowaniem tego przedmiotu ze szkoły. (…) Ta seksualizacja wpisuje się w szerszy kontekst ingerowania w światopogląd dzieci” – dodał.

Tylko do dziś rodzice mają czas na złożenie oświadczenia o rezygnacji ich dziecka z udziału w tzw. edukacji zdrowotnej.

Mamy do czynienia z sytuacją, że pod płaszczykiem jakże słusznej i potrzebnej edukacji zdrowotnej próbuje się wcisnąć ten element światopoglądowy, element ideologiczny, to znaczy tę edukację seksualną. To dla niej stworzono ten przedmiot, a wszystko dookoła, całą obudowę stworzono po to, żeby ją ukryć. Ten program zawiera pewną, nazwijmy to tajemnicę. To znaczy, nie wiadomo, czy te treści, które będą przekazywane, będą całkowicie bezpieczne. Nie wiemy tego, bo ten program jeszcze nie funkcjonuje, ale możemy mieć sporo wątpliwości. Jeżeli mamy wątpliwości co do tego, czy dziecko będzie mentalnie, emocjonalnie bezpieczne na tych zajęciach, jeżeli mamy takie wątpliwości, to nie można ryzykować bezpieczeństwa dziecka i zapisywać go na zasadzie jakoś to będzie – podkreślił prof. Aleksander Nalaskowski.

Zdaniem krytyków nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna” koncentruje się na fizyczności i przyjemności seksualnej, pomijając aspekty relacji międzyludzkich i wartości rodzinnych.

– Nie widzę tutaj miejsca dla takiej edukacji w szkole. Zupełnie inaczej dziecko odbiera tego typu treści, kiedy rodzice mu tłumaczą, kiedy jest w domu, a zupełnie co innego, kiedy w 30-osobowej klasie o tym się rozmawia. Zaczynają się śmiechy, zaczynają się docinki i to zniekształca tę edukację. Jestem absolutnie za wyrugowaniem tego przedmiotu ze szkoły. (…) Ta seksualizacja wpisuje się w szerszy kontekst ingerowania w światopogląd dzieci. Może powstać dysonans poznawczy.  Dziecko wychowywane w domu wedle wartości chrześcijańskich i wychowywane przez rodziców, a w szkole może się spotkać z treściami, z którymi rodzice się po prostu nie zgadzają. (…) Jeżeli przeciwne wartości będą w szkole, to szkoła idzie na wojnę z rodziną. Ta wojna może się skończyć dla obu stron ogromnym poharataniem, dlatego że szkoła ma taką sankcję jak oceny szkolne, jak wywiadówka, jak uwagi wychowawcze i może w ten sposób te dzieci okaleczać, zmuszać do poznawania wartości, którym rodzice są przeciwni. Nie trzeba dawać okazji do niszczenia systemu wartości – mówił pedagog.

Gość audycji „Aktualności dnia” zwrócił uwagę, że szkoła nie może być neutralna światopoglądowo.

Jeżeli szkoła będzie neutralna światopoglądowo, czyli nie będzie oparta o żaden światopogląd – w naszym wypadku światopogląd chrześcijański – to wejdzie tam światopogląd ulicy, wejdzie tam światopogląd potoczny, wejdzie chaos. To jest skazywanie szkoły na chaos. W związku z tym nie ma tutaj miejsca na jakąś neutralność światopoglądową – podkreślił pedagog.

Cała rozmowa z prof. Aleksandrem Nalaskowskim dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj