fot PAP/Marcin Obara

Problemy polskiej zbrojeniówki

Rząd podpisał z Amerykanami umowę na rozwój polskiej obrony powietrznej. Prawo i Sprawiedliwość zauważyło jednak, że rządzący nie walczą z problemami polskiej zbrojeniówki i wskazało na upadające przedsiębiorstwo „Bumar-Łabędy”.

W Sochaczewie podpisano międzyrządową umowę ze Stanami Zjednoczonymi na wsparcie logistyczne i techniczne dla wyrzutni przeciwlotniczych Patriot. Jak mówił wicepremier, minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, chodzi o integrację całego systemu obrony powietrznej.

– Ważnym elementem tej umowy są trenażery, które pozwolą naszym żołnierzom – najlepszym żołnierzom Wojska Polskiego, najlepszym specjalistom z dziedziny obrony powietrznej – trenować się w odpowiedzi na pozorowane ataki w przygotowaniu do osiągnięcia pełnych zdolności operacyjnych – zaznaczył szef MON.

Polsko-amerykańska umowa opiewa na ok. dwa mld dolarów. Premier Donald Tusk zaznaczył, że Wojsko Polskie musi mieć potencjał odstraszający, „żebyśmy nie musieli toczyć wojen, żebyśmy byli tak silni, żeby odstraszyć każdego potencjalnego agresora” – przekonywał szef rządu.

Jak zaznaczył płk prof. Mieczysław Struś, program Wisła musi być rozwijany. Systemy Patriot zapewniają nam szerokie bezpieczeństwo na niebie.

– Są zdolne operować nie tylko w atmosferze, ale również poza gęstymi warstwami atmosfery, do 150 kilometrów – podkreślił ekspert ds. wojskowości.

Prawo i Sprawiedliwość przypomniało o potrzebie zadbania także o polskie firmy zbrojeniowe.

Gliwickie zakłady zbrojeniowe „Bumar-Łabędy” znów mierzą się z problemami finansowymi, mimo że w 2023 r. rząd Prawa i Sprawiedliwości przekazał na dokapitalizowanie zakładu 850 mln złotych.

– Po to, żeby tutaj były produkowane Kraby. 54 Kraby rocznie będą produkowane już za parę lat, po zbudowaniu nowej linii technologicznej – mówił w 2023 r. ówczesny premier, Mateusz Morawiecki.

Zapowiadana linia technologiczna do dziś nie powstała. Związkowcy z zakładu „Bumar-Łabędy” mówią o szerokich planach rozwoju, które pozostają tylko obietnicami. Padają zarzuty bierności zarządu, co może prowadzić do zwolnień.

Były minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak, zauważył, że rząd nie interesuje się problemem, a władze firmy nie potrafią wykorzystać szansy na rozwój.

– Te pieniądze nie zostały wykorzystane. W zasadzie nie wiadomo, co się z nimi stało, bo nie ma kolejnej linii produkcji Krabów – zwrócił uwagę przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS.

Rząd musi zadbać, aby wykorzystywana była każda możliwość produkcji broni – stwierdził ekspert ds. bezpieczeństwa, Sebastian Trojak.

– Sytuacja jest dla mnie totalnie niezrozumiała, ponieważ tak naprawdę w grę wchodzi bezpieczeństwo naszego kraju. Pamiętajmy o tym, że albo wszystkie, albo część Krabów, które mieliśmy w posiadaniu, przekazaliśmy na front ukraiński – zwrócił uwagę ekspert.

Wciąż zmagamy się z problemem braku amunicji. Do Funduszu Inwestycji Kapitałowych Ministerstwa Aktywów Państwowych trafiły wnioski Polskiej Grupy Zbrojeniowej o dofinansowanie zdolności produkcyjnych amunicji. Chodzi o ok. 2,5 mld złotych. To dużo za późna decyzja – ocenił Mariusz Błaszczak.

 „W marcu 2023 roku rząd PiS powołał program »Narodowa Rezerwa Amunicyjna«. Zakładaliśmy przeznaczenie na ten cel znacznych środków – 14 mld złotych. Co się stało z tym programem po przejęciu władzy przez Tuska? Został zahamowany. PGZ dopiero teraz wnioskuje o środki na zwiększenie zdolności produkcji amunicji artyleryjskiej” – napisał były minister obrony narodowej na portalu X.

W ubiegłym tygodniu szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, gen. Dariusz Łukowski, przyznał, że obecne zapasy amunicji wystarczyłyby Polsce jedynie na pięć dni wojny.

TV Trwam News

drukuj