fot. PAP/Tomasz Gzell

Polska pilnie potrzebuje wzmocnienia militarnego, a wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz planuje drastycznie zmniejszyć liczbę zamówionych BWP Borsuk

Polska będzie podpisywać kontrakty, które są możliwe do zrealizowania – mówił szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. W ten sposób odniósł się do zarzutów o zaniżeniu liczby zamówionych bojowych wozów piechoty Borsuk. Według ekspertów w dobie wojny na Ukrainie rząd musi szybko realizować planowane inwestycje.

W 2023 roku ówczesny szef MON, Mariusz Błaszczak, podpisał umowę ramową na zakup ponad tysiąca bojowych wozów piechoty Borsuk dla polskiej armii. W najbliższych dniach obecny minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, ma podpisać umowę wykonawczą na zakup wozów, ale tylko w ilości 116 sztuk. To zapotrzebowanie dla zaledwie kilku batalionów.

„Takie zamówienie jest nieadekwatne do potrzeb Wojska Polskiego i rozbudowy zdolności produkcyjnych w ramach PGZ (…). Umowa ma być zawarta na cztery lata. Oznacza to, że do wojska rocznie będzie trafiać mniej niż 30 sztuk BWP Borsuk. W tym tempie dostarczenie 1000 sztuk zajmie ponad  30 lat” – napisał  Mariusz Błaszczak, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS, szef MON w latach 2018-2023.

Szef MON tak małe zakupy broni tłumaczył brakiem funduszy.

– Będę wykonywał kontrakty, które są możliwe do wykonania, z zabezpieczeniem finansowym – wskazał Władysław Kosiniak-Kamysz.

Niestety temat zakupu Borsuków przewija się od wielu lat, a w polskich warunkach jest on niezbędny.

– Strategicznie biorąc pod uwagę polski teatr wojny i to, jak wygląda ukształtowanie terenu, wiemy, że potrzebny jest także gąsienicowy transporter lądowy dla wojsk lądowych – zauważył dr Radosław Tyślewicz z Akademii Marynarki Wojennej.

Zapotrzebowanie dla Sił Zbrojnych RP jest znacznie większe. Kluczowe są zakupy w Korei Południowej – czołgów K2, armatohaubic K9 i samolotów FA-50 – które rozpoczął jeszcze rząd PiS.

– Jest to broń bardzo kompatybilna w zakresie najnowocześniejszych systemów pola walki, a więc z najnowocześniejszymi samolotami – w tym F-35 – czy czołgami Abrams – akcentował płk. prof. Mieczysław Struś, ekspert ds. wojskowości.

Czołgi K2 miały być produkowane w Polsce, ale wciąż nie doszło do stosownej umowy. Podczas środowego spotkania ministrów spraw zagranicznych Polski i Korei Południowej wskazano na ważną rolę zakupów wojskowych. Podpisany został plan wspólnych działań do 2028 roku.

– Polska i Korea Płd. chciałyby dalej rozwijać współpracę z perspektywą przenoszenia produkcji i transferu technologii do Polski – oznajmił Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych.

Konkretne ustalenia jednak nie padły. Polskie wojsko posiada obecnie 84 czołgi K2 wyprodukowane w Korei Południowej. W tym roku planowane są dostawy kolejnych 96 czołgów.

TV Trwam News

drukuj