fot. PAP/Leszek Szymański

Nowe możliwości dla polskiego przemysłu obronnego

Polska się zbroi. Wicepremier i minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak, zatwierdził w środę umowy na dostawy sprzętu wojskowego z Korei Południowej. Będą to m.in. czołgi i samoloty, a porozumienie stwarza też nowe możliwości dla polskiego przemysłu obronnego.

Rosja pokazała, że jest zdolna do wszystkiego. Poprzez agresję na Ukrainę pozwoliła też jednak innym dokładnie zdiagnozować zagrożenie i przygotować się na ewentualną agresję. Również Polska wyciąga wnioski. Wicepremier Mariusz Błaszczak zdiagnozował, że ogromne znaczenie na polu walki mają wojska pancerne i artyleria. Dlatego właśnie w tych obszarach chce wzmacniać armię.

– Nie mamy czasu. Nie możemy czekać. Musimy zbroić polskie wojsko – zaznaczył minister Mariusz Błaszczak.

I dlatego, że chcemy pokoju, szykujemy się do wojny. Krajem, który od lat wychodzi z takiego samego założenia jest Korea Południowa. Gotowa na konflikt silnie zainwestowała we własny przemysł obronny. Polska chce z tych możliwości skorzystać.

– Nasze kraje rozpoczynają strategiczne partnerstwo i strategiczną współpracę – mówił przedstawiciel Korei Południowej, prezes Hyundai Rotem, Lee Yong-Bae.

Pierwszym akordem nowego partnerstwa są umowy na dostawy sprzętu wojskowego, jakie w środę zatwierdził resort obrony.

– Pierwsze dostawy zarówno armatohaubic, jak i czołgów, będą miały miejsce jeszcze w tym roku. (…) W przyszłym roku do Wojska Polskiego trafią pierwsze samoloty – poinformował minister Mariusz Błaszczak.

Polska otrzyma od Korei tysiąc czołgów K2, ponad 600 armatohaubic K9, a także trzy eskadry samolotów FA-50. Umowa przewiduje, że polskie zakłady zbrojeniowe same zaczną produkować ten sprzęt.

– Mamy być gotowi do zdecydowanie większej produkcji dla polskiej armii. (…) To w Polsce już po 2025 r. będziemy mogli dostarczać wyprodukowane we własnych zakładach zarówno armatohaubice, jak i setki czołgów – wyjaśnił prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, Sebastian Chwałek.

Na dostawach z Korei nie ucierpią polskie KRAB-y. Polska armia wykorzystuje maksymalnie możliwości produkcyjne Huty Stalowa Wola. Wykazała jednak jeszcze większe potrzeby. Docelowo, współpraca z Koreą ma pozwolić na zbudowanie nowego wspólnego sprzętu, który korzystałby z doświadczeń zarówno KRAB-ów, jak i armatohaubic K9.

Samoloty, jakie dostarczą nam nowi partnerzy, na dobre pozwolą armii zrezygnować z postsowieckich MiG-ów, coraz częściej niebezpiecznych dla pilotów. Polacy latali już w Korei na FA-50.

– Te samoloty w 80 proc. są spójne z F-16. (…) Zostały zaprojektowane w kooperacji między Koreą a Stanami Zjednoczonymi. Lockhed Martin zaprojektował te samoloty zaprojektował – powiedział minister Mariusz Błaszczak.

Nowe samoloty mają być wykorzystywane m.in. w misjach, jakie Polska realizuje w ramach NATO.

TV Trwam News

drukuj