Prezes PiS zdementował doniesienia o prawyborach prezydenckich w partii. O nominację z ramienia KO walczą R. Sikorski i R. Trzaskowski
Nie będzie prawyborów prezydenckich w partii – zapowiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński. W grze o nominację pojawił się nowy kandydat – poseł Marcin Przydacz. Tymczasem w Koalicji Obywatelskiej bój o rekomendację toczą minister Radosław Sikorski i prezydent Warszawy – Rafał Trzaskowski.
Jeszcze w czwartek media informowały, że w Prawie i Sprawiedliwości odbędą się prawybory prezydenckie. W piątek rano doniesienia zdementował prezes PiS, Jarosław Kaczyński.
– Kwestia prawyborów była omawiana już od co najmniej od wielu tygodni, ale decyzja jeszcze nie zapadła. Co do listy kandydatów, to nie będę się wypowiadał z tego względu, że też chcemy tę sprawę zachować jeszcze w dyskrecji – zaznaczył Jarosław Kaczyński.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że do trzech potencjalnych kandydatów PiS: Mariusza Błaszczaka, Tobiasza Bocheńskiego i Karola Nawrockiego miał dołączyć czwarty – poseł, były prezydencki minister do spraw polityki międzynarodowej i były wiceszef MSZ – Marcin Przydacz. Ten nie potwierdza.
– Gdyby ktokolwiek zaproponował mi taki start, potraktowałbym to jako ogromny zaszczyt i honor. Na tym etapie decyzje będzie podejmowało kierownictwo naszego szeroko pojętego obozu – podkreślił Marcin Przydacz.
Kierownictwo PiS wskazuje, że wybór zależy w dużej mierze od badań sondażowych. Po drugiej stronie – Koalicji Obywatelskiej – trwa zacięty spór. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski coraz wyraźniej daje do zrozumienia, że jest zainteresowany startem w wyborach.
– Potrzebny jest prezydent, który nie jest ideologicznie skłonny do wsadzania kija w szprychy rządowi – stwierdził Radosław Sikorski.
Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, wizytuje tereny zalane po powodzi. W mediach społecznościowych porusza temat wyborów, przedstawia własne pomysły na wzmocnienie bezpieczeństwa kraju, a w Bielsku-Białej – mieście oddalonym od Warszawy o ponad 350 kilometrów – organizuje spotkanie z mieszkańcami.
– Rafał Trzaskowski, jako naczelny samorządowiec – jest prezydentem Warszawy – podróżuje od lat – tak tłumaczył go partyjny kolega, poseł Mariusz Witczak.
Co ważne, koalicja rządząca zarzuca PiS, że wykorzystywało stanowiska rządowe do autopromocji w poprzedniej kampanii. Teraz spotkania z mieszkańcami organizują potencjalni kandydaci – urzędnicy z PO.
– Tutaj mamy klasyczny przykład (…) hipokryzji – ocenił politolog Piotr Siekański.
Ale gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Wielu komentatorów wskazuje, że sam premier Donald Tusk może zawalczyć o fotel prezydenta. Co do tego przekonani są nawet niektórzy koalicjanci.
– Ze strony Platformy Obywatelskiej padło, że jest pięciu kandydatów, a wśród tych pięciu – kto jest najważniejszy? Jest tylko jeden ważny w Platformie Obywatelskiej – zauważył poseł PSL, Marek Sawicki.
Sam minister Radosław Sikorski nie ukrywa, że Donald Tusk byłby dobrym kandydatem.
– Bezpieczeństwo jest tematem tej kampanii, a w tej lidze któż, jak nie Donald Tusk? – pytał Radosław Sikorski.
Gdyby tak się stało, mało prawdopodobne, by był to jeden, wspólny kandydat koalicji rządzącej.
– Gdyby był tak od razu jeden, to nie wiem, czy po prostu część osób nie zostałaby w domu – wskazała przewodnicząca klubu Lewicy, poseł Anna Maria Żukowska.
Również Trzecia Droga zamierza wystawić swojego kandydata.
– Naturalnym kandydatem Polski 2050 i całej Trzeciej Drogi byłby pan marszałek Szymon Hołownia i świetnie by się sprawdził w tej roli – stwierdził Bartosz Romowicz, poseł Polski 2050.
Oficjalnie decyzja jednak nie zapadła. Do przyszłego roku jeszcze wszystko może się zdarzyć – zaznaczył politolog Piotr Siekański.
– Wybór już teraz, postawienie już w tej chwili na jednego z kandydatów wiąże się z dużym ryzykiem za rok – ocenił Piotr Siekański.
Prawo i Sprawiedliwość zaprezentuje swojego kandydata na prezydenta 10 listopada, a Koalicja Obywatelska – 7 grudnia. Póki co tylko Konfederacja przedstawiła swojego kandydata – posła Sławomira Mentzena.
TV Trwam News



