Premier spotka się z inicjatorami referendum ws. 6-latków

W najbliższą środę odbędzie się spotkanie premiera Donalda Tuska z inicjatorami obywatelskiego wniosku o referendum m.in. ws. obowiązku szkolnego dla sześciolatków.

„Będziemy słuchali własnych argumentów i przekonywali się” – podkreślił premier. Według Donalda Tuska „poważna rozmowa o tym, czy sześciolatki mają pójść do szkół czy też nie” jest jednym z najbardziej przegadanych tematów w Polsce.

Zapowiedział, że podczas spotkania powie państwu Elbanowskim, że debata ta przyniosła już bardzo głębokie korekty i bardzo poważne działania, które mają złagodzić te ewentualne negatywne skutki posyłania sześciolatków do szkół  – poinformował Tusk.

„Na wyznaczenie daty spotkania Stowarzyszenie Ratuj Maluchy czekało od pięciu lat” – zaznacza Tomasz Elbanowski. Przedstawiciel inicjatywy referendalnej zapowiada, że na spotkaniu będzie przekonywał, by głos blisko miliona obywateli nie był ignorowany.

– Zostaliśmy na razie zaproszeni tylko drogą mailową, bez podania godziny, ale jest to już oczywiście pierwszy krok do tego spotkania. Jesteśmy na nie gotowi, bo od 5 lat o nie prosimy. Będziemy przekonywali do tego, że nie warto głosować w referendum, że obywatele powinni mieć wolny wybór wyrażony właśnie w takim referendum; że również posłom powinno się zostawić wolny wybór, nie zmuszać ich dyscypliną i karami finansowymi do głosowania przeciwko obywatelom. Chcemy też oczywiście powiedzieć, jakie są problemy z reformą edukacji, bo od 5 lat właśnie z tym się do premiera dobijamy, piszemy listy i przekazujemy raporty, prosimy o spotkanie. Będziemy chcieli powiedzieć, dlaczego ta reforma nie ma szans się udać, jakie są nasze zastrzeżenia wobec tej reformy i dlaczego rząd powinien się z niej wycofać – mówi Tomasz Elbanowski.

W miniony czwartek Sejm prawie siedem godzin debatował nad obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum edukacyjnego.

Wnioskodawcy przedstawiali argumenty przemawiające m.in. za tym, że szkoły nie są przygotowane do przyjęcia sześciolatków.

– Reforma została przygotowana bez zasięgnięcia opinii ekspertów niezależnych od ministerstwa, bez konsultacji społecznych, opinie eksperckie zaniedbano na samym początku i z założenia są złe. Oczywiście jest też cała afera organizacyjna o której mówimy, nieprzygotowanie szkół na  pogarszanie się tak naprawdę warunków w nich, bo pieniędzy jest coraz mniej. Rząd nie przeznaczył od początku pieniędzy – chcemy przypomnieć premierowi, że kiedy w 2009 roku  przyjmowano ustawę o 6-ciolatkach, w tym samym czasie premier zabrał pieniądze na tę reformę. Oczywiście 50 mln to też nie była suma odpowiednia na przygotowanie szkół, ale premier zostawił 40 mln w pierwszym roku na przygotowanie reformy. Od początku była ona zatem pod znakiem cięć i bardzo małych pieniędzy – i tak jest do dzisiaj – podkreśla przedstawiciel Stowarzyszenia Ratuj Maluchy.

Obniżenia wieku szkolnego do sześciu lat broniła szefowa MEN Krystyna Szumilas oraz Platforma Obywatelska. Poparcie dla wniosku zadeklarowali w debacie posłowie opozycji.

Szef Klubu PSL Jan Bury zapowiada wniosek o dyscyplinę w głosowaniu. Mimo to dwóch posłów deklaruje, że będą za referendum, a jeden się waha.

Głosowanie nad wnioskiem odbędzie się w Sejmie za dwa tygodnie.

RIRM 

drukuj