fot. PAP/Marcin Obara

Pracownicy sieci handlowych skarżą się na pracę do późna z powodu wydłużania godzin otwarcia sklepów

Coraz więcej pracowników sieci handlowych skarży się na konieczność pracy do późna, co jest efektem wydłużania godzin otwarcia sklepów. W wielu placówkach obsługa klientów trwa do godzin nocnych, a część sklepów działa przez całą dobę.

Zatrudnieni, w większości kobiety, podkreślają, że taki system utrudnia zachowanie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym.

Przewodnicząca „Solidarności” w Biedronce, Gabriela Kaim, zauważyła, że sklepy wydłużają czas pracy szczególnie przed świętami i długimi weekendami.

Jak wskazała, sieci handlowe konkurują w ten sposób między sobą o klientów, chwaląc się większą dostępnością i elastycznością.

– My jesteśmy ludźmi. Ci pracownicy też potrzebują troszeczkę odetchnąć, spędzić z rodziną te dni wolne i nie do późnych godzin nocnych pracować w tej Biedronce. Tylko i wyłącznie zawsze ta firma wychodzi naprzeciw i zawsze oni wydłużają godziny [otwarcia – red.]. Doszło do tego, że nawet do pierwszej w nocy są wydłużane. Całodobowe Biedronki – mówiła Gabriela Kaim.

Gabriela Kaim dodała, że często słyszy od pracowników, iż są przemęczeni, ale przychodzą do pracy, ponieważ muszą utrzymać rodziny i spłacać kredyty.

Takie poświęcenie odbija się na ich zdrowiu. Szefowa „Solidarności” w tej sieci handlowej zwróciła uwagę na rosnącą liczbę zwolnień lekarskich. Dlatego warto pamiętać, że za każdą otwartą kasą stoi człowiek, który również potrzebuje czasu na odpoczynek i regenerację.

Ostatecznie to od naszych decyzji zakupowych zależy, czy sklepy będą czynne do późnych godzin wieczornych.

RIRM

 

drukuj