fot. PAP

Powinniśmy wzmocnić naszą obronę

Nie dziwi mnie reakcja rosyjska, gdyż jest  to reakcja, która analizuje dość bierne zachowanie ze strony zachodniej. Ukraina konsekwentnie boi się być złapana w jakąś prowokacyjną akcję i powstrzymuje się z jakimikolwiek działaniami, natomiast widząc to, że Ukraina jest bierna i bierny jest tak samo świat zewnętrzny, Rosja eskaluje działania i domaga się coraz więcej. To oznacza, że chce zaanektować  Krym, natomiast pytanie,  czy po zajęciu Krymu się zatrzyma, czy podejmie jakieś działania, aby dokonać rozbioru Ukrainy. To jest pytanie, na które dziś nie ma odpowiedzi.

Bardzo niepokojący jest brak reakcji świata. Poza retoryką, poza werbalnymi gestami, jakimiś spotkaniami konsultacyjnymi, nie widać żadnych działań. Rosja pogwałciła szereg dokumentów międzynarodowych. Po pierwsze, pogwałciła Kartę Narodów Zjednoczonych, ponieważ dokonała agresji na inne państwo. Pogwałciła zasady współżycia w Europie, i to jest opisane w dokumentach organizacji bezpieczeństwa i współpracy w Europie ( OBWE). Pogwałciła porozumienie z 1994 roku, którego sama była sygnatariuszem wraz z Ukrainą, Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi – porozumienie budapeszteńskie, które gwarantowało nienaruszalność granic:  bezpieczeństwo państwa ukraińskiego w zamian za zrzeczenie się broni nuklearnej, która pozostała po Związku Radzieckim.

Rosja pogwałciła również bilateralne porozumienie ukraińsko-rosyjskie o bazie wojskowej na Ukrainie w Sewastopolu, ponieważ to porozumienie zakładało, że Rosjanie mogą przebywać tylko w bazie w Sewastopolu, natomiast nie mogą „hasać sobie” wojskowo i prowadzić jakichkolwiek nawet ćwiczeń, już nie mówiąc o okupacji Krymu.

Federacja Rosyjska pogwałciła również wiele zasad, które są określone przez Radę Europy, bo zajęła budynki cywilne w innym państwie. To zasługuje na natychmiastową reakcję.

W normalnej sytuacji Rada Bezpieczeństwa ONZ podjęłaby decyzję o sankcjach, które są opisane w rozdziale 6 Karty Narodów Zjednoczonych. Natomiast dzisiaj nie mogą one być wprowadzone w życie przez Radę Bezpieczeństwa, ponieważ prace Rady Bezpieczeństwa są blokowane przez Rosję, która ma prawo weta – jest stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa. W związku z tym sankcje przeciwko Rosji mogą wejść  w życie, jeśli będą nakładane indywidualnie przez poszczególne państwa. Poszczególne państwa świata, począwszy od Stanów Zjednoczonych, po wiele państw europejskich i innych, oczywiście potępiają tę agresję – mówią, że jest to największy konflikt i najgroźniejszy od czasów zakończenia II wojny światowej, ale skutków tych potępień nie widać.  Za nimi nie idą żadne konsekwencje.

Pozornie wydaje nam się, że to jest bardzo odległy konflikt, gdzieś na Krymie, gdzieś na wschodnich granicach rosyjsko-ukraińskich, natomiast nie zapominajmy, że my jesteśmy sąsiadem Rosji – sąsiadem agresora. Mamy wspólną, prawie 200- kilometrową granicę z obwodem kaliningradzkim, który jest wielką twierdzą wojskową. Co więcej, granica ta jest otwarta. Przecież od ubiegłego roku obowiązuje Porozumienie o Małym Ruchu Granicznym, który obejmuje cały obszar Kaliningradu i dwa potężne województwa po stronie polskiej. Czyli obywatele rosyjscy mieszkający w obwodzie kaliningradzkim mogą podróżować swobodnie po północnej części Polski aż poza Gdańsk.

Może zanim zaczniemy wołać wojska natowskie, amerykańskie, sami byśmy spróbowali tę granicę zabezpieczyć, zanim zaczną przez nią  przenikać jacyś niezidentyfikowani ludzie bez dystynkcji mundurowych, którzy będą również robić coś takiego jak na Krymie. Być może to jest przesadny czarny scenariusz, ale powinniśmy zacząć działać. Powinniśmy zacząć domagać się od NATO wzmocnienia naszej obrony, a przynajmniej wzmocnienia naszych zdolności rekonesansowych, czyli monitorowania sytuacji poprzez np. wzmocnienie systemu radarowego, ponieważ jesteśmy w bezpośrednim sąsiedztwie potencjalnego konfliktu.

Witold Waszczykowski

Autor jest posłem Prawa i Sprawiedliwości, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych oraz byłym wiceszefem Ministerstwa Spraw Zagranicznych

drukuj