fot. PAP/Radek Pietruszka

Postkomuniści marzą o powrocie do Sejmu

Postkomuniści z Sojuszu Lewicy Demokratycznej marzą o powrocie do Sejmu. Liczą na pomoc młodej lewicy skupionej wokół partii Razem oraz Wiosny – Roberta Biedronia. Lider SLD Włodzimierz Czarzasty zapowiada walkę o legalizację tzw. związków osób tej samej płci oraz przyznanie im prawa do adopcji dzieci.

W 2015 roku koalicji Zjednoczonej Lewicy niewiele zabrakło, aby wejść do Sejmu. Wtedy wielu zapowiadało koniec Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Tak się nie stało. Drugie życie postkomunistom w tegorocznych wyborach do europarlamentu dał Grzegorz Schetyna. Do Brukseli pojechali m.in. Leszek Miller i Włodzimierz Cimoszewicz. 

– Na razie ten czerwony „Park Jurajski” ograł Platformę Obywatelską, ponieważ ma 5 mandatów do Europarlamentu – podkreśla Ryszard Czarnecki z PiS.

Politycy SLD budowali swoją pozycje nie angażując się w totalną wojnę, jaką Platforma Obywatelska wypowiedziała Zjednoczonej Prawicy – zauważa socjolog prof. Arkadiusz Jabłoński z KUL.

– Oni na tym tle wypadali na prawdziwych mężów stanu. Pan Cimoszewicz, Pan Miller, brzmieli jak głos zdrowego rozsądku. Również Czarzasty starał się budować swoją pozycję takiego zdroworozsądkowego polityka – akcentuje.

Po wyborach do Parlamentu Europejskiego SLD umocniło swoją pozycję. Przestraszył się tego Grzegorz Schetyna, który nie chciał już na swoich listach kandydatów z tej formacji. W związku z tym postkomuniści zdecydowali o wspólnym starcie z tzw. młodą lewicą: partią Wiosną – Roberta Biedronia oraz partią Razem – Adriana Zandberga.

– Wydaje się, że takim magnesem do połączenia tych ugrupowań była czysta i zimna kalkulacja. Ta decyzja o połączeniu tych partii zbiegła się ze spadkiem ich notowań – podkreśla Marcin Krzyżanowski, politolog.

Do niedawna liderzy Wiosny, Razem oraz SLD nie ukrywali wzajemnej niechęci. Jeszcze w lutym Włodzimierz Czarzasty program Roberta Biedronia nazywał totalną ściemą.

– To, co proponuje pan Biedroń, to jest od początku do końca populizm, progresywny populizm – mówił w RMF przewodniczący SLD.

Z kolei Adrian Zandberg z partii Razem wybór Czarzastego na szefa SLD nazwał wyborem klubu emeryta milicji obywatelskiej. Skrajnie lewicowy polityk przewidywał też śmierć SLD. Teraz wycofuje się ze słów krytyki. 

– Mnie interesuje w 2019 przyszłość, a nie przeszłość – wskazywał w programie trzecim Polskiego Radia lider partii Razem.

Na listach Lewicy obok nowych nazwisk z partii Razem oraz Wiosny znajdą się dobrze znani politycy, m.in. były prezes TVP Robert Kwiatkowski, Joanna Senyszyn, kiedyś związany z Ruchem Palikota Andrzej Rozenek, czy Marek Dyduch.   

– Byle być i mieć jakikolwiek znikomy, ale jakikolwiek wpływ, żeby móc wyjść na mównice sejmową i w programach telewizyjnych przed całym światem wyrazić swoją opinię – tak chęć powrotu postkomunistów do parlamentu, komentuje Andrzej Gwiazda, działacz opozycji antykomunistycznej.

To, co łączy starą i nową lewicy to determinacja w realizacji skrajnie lewackich postulatów, m.in. wprowadzenia tzw. małżeństw jednopłciowych oraz udzielenia im prawa do adoptowania dzieci. 

– Kiedy przyjdzie na to czas, jak społeczeństwo będzie do tego przygotowane. Kiedy odbędzie się wielka dyskusja, to uważam, że to jest właściwy kierunek – mówił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD.

Przygotowaniem do tego jest ofensywa środowisk LGBT oraz coraz częstsze ataki na Kościół i tradycyjne wartości.

– Mieliśmy do czynienia w kampanii do europarlamentu z próbą wywołania takiej wojny ideologicznej. Teraz także trudno oprzeć się wrażeniu, że nie są to przypadkowe działania – zwracał uwagę w „Polskim punkcie widzenia” Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Do Sejmu lewica pójdzie sama, chce jednak z pozostałą częścią opozycji wspólnej listy do Senatu. W środę rozpoczną się w tej sprawie rozmowy z Platformą Obywatelską.

– Wspólna lista do Senatu całej opozycji jest koniecznością, ale też wielkim wyzwaniem – akcentuje Michał Szczerba z PO.

Wspólną listę do Senatu popierają również ludowcy. 

– Mamy bardzo pozytywne sygnały ze strony PSL – potwierdza Adrian Zandberg.

Gdyby do tego doszło ze skrajną lewicą współpracowałby też Paweł Kukiz.

– Jak można zareagować na Kukiza, który stoi w tej sprawie ramię w ramię z Czarzastym, a Kosiniak-Kamysz pod rękę z Biedroniem? – wskazuje Ryszard Czarnecki z PiS.

Na razie koalicyjny komitet wyborczy Lewica Razem ma problem z rejestracją swojej nazwy. To może oznaczać, że w wyborach kandydaci Razem i Wiosny będą musieli wystartować pod szyldem SLD.

TV Trwam News/RIRM

drukuj