fot. PAP/Marcin Obara

Posłowie weszli z kontrolą do stołecznego ratusza

Warszawskich urzędników szkolił działacz radykalnej lewicy. To szkolenie dotyczące reagowania na symbole w przestrzeni publicznej, które mogło wpłynąć na decyzję o rozwiązaniu Marszu Powstania Warszawskiego. Ustalili to posłowie, którzy dziś weszli do ratusza, aby skontrolować motywy rozwiązania marszu z 1 sierpnia.

Równocześnie na jaw wyszła komunistyczna przeszłość Ewy Gawor, która miała podjąć decyzję o rozwiązaniu marszu. Konieczna jest lustracja w urzędach – podkreślili eksperci.

1 sierpnia niemal dokładnie o 17.00 stołeczne władze rozwiązały Marsz Powstania Warszawskiego zorganizowany przez środowiska narodowe. Jak argumentowała szefowa Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Ewa Gawor, sposób ustawienie czoła pochodu i użycia flag miał nawiązywać do przemarszów z lat 30-tych włoskich faszystów i niemieckich nazistów.

To są absurdy – mówią posłowie Kukiz’15 Tomasz Rzymowski i Bartosz Jóźwiak oraz poseł niezrzeszony Robert Winnicki, którzy weszli dziś do Biura z poselską kontrolą. Okazało się, że Ewa Gawor jest na urlopie.

– Będziemy starali się spotkać z którymś z jej zastępców z osób odpowiedzialnych, takich osób, które mogą nam udostępnić odpowiednie dokumenty, które mogą nam pomóc w dojściu do tego, dlaczego tak naprawdę, z jakich powodów został rozwiązany Marsz Powstania Warszawskiego – mówił Robert Winnicki.

Pracownicy warszawskiego Biura nie byli skłonni do przyjęcia posłów. Na miejsce posłowie wezwali policję.

– Od ponad pół godziny urzędnicy warszawskiego ratusza nie pozwalają nam skorzystać – informował poseł Kukiz‘15 Tomasz Rzymkowski.

Po kolejnych 10 minutach posłowie zostali wpuszczeni do Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Kontrola wykazała, że szkoleniem urzędników zajmował Jacek Purski, działacz radykalnej lewicy.

– Radykalna skrajna lewica, pod płaszczykiem Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego, szkoli urzędników miasta stołecznego Warszawy, w jaki sposób walczyć z patriotycznymi symbolami na ulicach – powiedział poseł Robert Winnicki.

To szkolenie mogło mieć wpływ na decyzję urzędników o rozwiązaniu marszu. Urzędnicy przekazywali posłom przede wszystkim informację ustną. Dlatego posłowie dalej wnioskować o okazanie dokumentów – zauważył poseł Kukiz’15 Bartosz Jóźwiak.

– Mam nadzieję, że będziemy dalej drążyć i takie dokumenty wreszcie otrzymamy, dokładnie imiennie, kto w tym szkoleniu brał udział i bardzo istotna rzecz, na która dzisiaj ustnie otrzymaliśmy odpowiedź to, że za decyzją o przerwaniu marszu stoi personalnie pani Gawor – stwierdził Bartosz Jóźwiak.

Ewa Gawor to dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Jak poinformował doktor Sławomir Cenckiewicz z Instytut Pamięci Narodowej, kiedyś była podporucznikiem Milicji Obywatelskiej, absolwentką Wyższej Szkoły Oficerskiej imienia Feliksa Dzierżyńskiego oraz pracownikiem jednego z Departamentów MSW za Czesława Kiszczak. Objęła ją ustawa dezubekizacyjna pozbawiająca esbeków przywilejów emerytalnych.

Z milicją obywatelską oraz Ludowym Wojskiem Polskim związanych było wielu członków jej rodziny m.in. ojciec, brat i dwaj mężowie. Przeszłość wpływa na jej decyzje podkreślił Czesław Nowak, działacz opozycyjny w okresie PRL.

– Ona jest wierna jeszcze tamtemu ustrojowi i wierna jest poleceniom pani Gronkiewicz-Waltz. To jest zrozumiałe, wykonuje tylko rozkazy, które jej każą – powiedział Czesław Nowak.

Dlatego konieczna jest lustracja. Osoba z takimi powiązaniami nie może zasiadać na urzędniczym stanowisku – podkreślił radny Prawa i Sprawiedliwości Filip Frąckowiak.

– Nikt, kto był członkiem organów SB PRL, komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, nie powinien pełnić funkcji w demokratycznej Polsce, a szczególnie w tak wrażliwym miejscu jak Biuro Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego miasta stołecznego Warszawy – ocenił Filip Frąckowiak.

Według politologa Jarosława Komorniczaka cała sytuacja może zaszkodzić Platformie Obywatelskiej przed wyborami samorządowymi.

– Wszyscy widzą kuriozalność tej decyzji, widzą spore nadużycie urzędników i myślę, że jest to kolejny argument dla Warszawiaków, że jakaś zmiana w urzędzie powinna się odbyć – mówił Jarosław Komorniczak, politolog.

To nie jedyna kontrowersyjna decyzja warszawskiego Biura Bezpieczeństwa. W 2015 roku Ewa Gawor nie wyraziła zgody na koncert na Krakowskim Przedmieściu organizowany w celu obrony Telewizji Trwam.

TV Trwam News/RIRM

drukuj