fot. PAP/Artur Reszko

Pos. J. Dziedziczak: Andrzej Poczobut trafił do białoruskiego więzienia tylko za to, że był Polakiem i działał na rzecz Białorusi, pragnąc jej wolności i niepodległości

Należy podkreślić, że Andrzej Poczobut trafił do strasznego białoruskiego więzienia tylko za to, że był Polakiem, tylko za to, że działał w Związku Polaków na Białorusi i także działał na rzecz państwa, w którym mieszka, Białorusi, pragnąc jego wolności i niepodległości. Za to, w wyniku absurdalnego wyroku – został on skazany za „propagowanie faszyzmu”, a więc odkrywanie pamięci o Armii Krajowej – dostał wyrok w najgorszym białoruskim więzieniu. Był tam traktowany w sposób straszny – mówił w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Jan Dziedziczak, poseł Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą.

Andrzej Poczobut, dziennikarz, opozycjonista i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, został we wtorek zwolniony z więzienia. Był przetrzymywany przez białoruski reżim w więzieniach i koloniach karnych przez pięć ostatnich lat.

– Należy podkreślić, że Andrzej Poczobut trafił do strasznego białoruskiego więzienia tylko za to, że był Polakiem, tylko za to, że działał w Związku Polaków na Białorusi i także działał na rzecz państwa, w którym mieszka, Białorusi, pragnąc jego wolności i niepodległości. Za to, w wyniku absurdalnego wyroku – proszę zwrócić uwagę, że został on skazany za „propagowanie faszyzmu”, a więc odkrywanie pamięci o Armii Krajowej, (…) dostał wyrok w najgorszym białoruskim więzieniu. Był tam traktowany w sposób straszny, bardzo często trafiał do karceru, do izolatki, gdzie nie miał możliwości nawet korzystania z listów od najbliższych, był odcięty od tych listów, nie mówiąc już o spotkaniach z najbliższymi – podkreślił poseł Jan Dziedziczak.

O tym, jak nieludzko był traktowany Andrzej Poczobut, świadczą jego zdjęcia po wyjściu na wolność. Wychudzony, blady, z głową ogoloną na łyso, był porównywany przez bliskich do ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych z czasów II wojny światowej. Jego organizm został wyniszczony przez wygłodzenie i niepodawanie mu potrzebnych leków.

Oprócz Andrzeja Poczobuta, we wtorek wolność odzyskali również dwaj inni Polacy: karmelita bosy br. Grzegorz Gaweł oraz pewien polski biznesmen. W ich uwolnieniu ważną rolę odegrały Stany Zjednoczone, poprzez sprawne negocjacje przedstawiciela Donalda Trumpa z białoruskim dyktatorem, Alaksandrem Łukaszenką.

– Sukces ma wielu ojców, ale te działania i ta determinacja prezydenta Trumpa na rzecz uwolnienia Andrzeja Poczobuta były związane z osobistą prośbą prezydenta Karola Nawrockiego do prezydenta Trumpa w czasie ich pierwszego oficjalnego spotkania jako prezydentów we wrześniu minionego roku – zaznaczył polityk PiS.

Na znaczącą rolę polskiego prezydenta w tym przedsięwzięciu wskazał wysłannik Stanów Zjednoczonych ds. Białorusi, John Coale. Gość „Aktualności dnia” zaznaczył, że w relacjach pomiędzy prezydentami Polski i USA panuje bardzo dobra atmosfera.

– To jest korzystne dla Polski bardzo, bo dzięki temu choćby Amerykanie nie wycofują wojsk z Polski, chociaż wycofują wojska z wielu innych miejsc na świecie. To też zasługa prezydenta Nawrockiego i jego relacji z prezydentem Trumpem. Prezydent [Karol Nawrocki – radiomaryja.pl] skierował do prezydenta Trumpa prośbę: „Zaczynamy współpracę, ale bardzo mi zależy na jednej rzeczy, jeśli mogę Pana Prezydenta prosić – jest taki dzielny Polak…” i prezydent Trump był zdeterminowany, żeby pokazać swoją skuteczność. Oczywiście Stany Zjednoczone to jest kraj poważny i skuteczny, więc wysłał swojego wysłannika – mówił wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą.

Zdaniem rozmówcy Radia Maryja szansa na uwolnienie Andrzeja Poczobuta była już ponad dwa lata temu. Wówczas rząd Donalda Tuska mógł negocjować wymianę polskiego działacza na cenionego kremlowskiego agenta, Pawła Rubcowa. Zamiast tego rosyjski szpieg został wypuszczony w zasadzie za nic – zapewne dlatego, by nie zaczął ujawniać zebranych przez siebie tzw. kompromatów na przedstawicieli mediów sprzyjających władzy.

Całość rozmowy z posłem Janem Dziedziczakiem jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj