fot. PAP/Rafał Guz

[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz: Wolność słowa staje się dziś karykaturą samej siebie

Wolność słowa staje się dziś karykaturą samej siebie. (…) Dziś polską racją stanu jest zachowanie spokoju. Od dziennikarzy nie chcemy emocji, nie potrzebujemy podburzania do konfliktów, czekamy tylko na rzeczowe informacje. Tylko tyle i aż tyle – zaznaczyła w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Dr Jolanta Hajdasz wskazała, że „wydarzenia z ostatnich dni z udziałem dziennikarzy po raz kolejny pokazują, na jakie manowce prowadzą nasz kraj obowiązujące w naszym systemie prasowym zasady niczym nieograniczonej i niczym nieregulowanej wolności – zwanej dla zmylenia nas wszystkich – wolnością słowa”.

– Wolność słowa staje się dziś karykaturą samej siebie, a przeciętny człowiek może mieć trudności z odpowiedziami nawet na najprostsze pytania dot. mediów, np. kim jest dziennikarz, jak powinien się zachowywać, czy media powinny finansować działalność polityczną i gdzie jest granica zaangażowania redakcji, np. w akcję protestacyjną? Czy można się dziwić, że policja ma problemy z odróżnieniem dziennikarza od aktywnego uczestnika manifestacji, skoro tenże dziennikarz jest w pierwszym rzędzie protestujących, wznosi razem z nimi okrzyki i szarpie się z policjantem, a dopiero przy zatrzymaniu krzyczy, że jest z prasy? – pytała felietonistka.

Dziennikarz na demonstracji nie może być demonstrantem. Nie powinien w niej uczestniczyć, skoro ma ją relacjonować – kontynuowała.

– Dziś polską racją stanu jest zachowanie spokoju. Od dziennikarzy nie chcemy emocji, nie potrzebujemy podburzania do konfliktów, czekamy tylko na rzeczowe informacje. Tylko tyle i aż tyle – podkreśliła dr Jolanta Hajdasz.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich powiedziała, że „w sytuacji, gdy emocje społeczne sięgają zenitu, (…) widzimy wyraźnie, że nie mamy narzędzi prawnych, by się przed tym wszystkim bronić”.

– Nawet dziennikarze będący w środku wydarzeń, widzący z bliska, jakimi metodami oddziałuje się na nasze środowisko, mają problem z odkryciem i nazywaniem wprost mechanizmu, który jest tak destruktywny dla naszego życia społecznego. Najprostszy przykład to pytanie podstawowe: Kto w Polsce jest dziś dziennikarzem, po czym mamy go rozpoznać? Na świecie każdy odpowie, że dziennikarzem jest ten, kto ma legitymację prasową. W Polsce to odpowiedź prowadząca na manowce, bo nie ma u nas jednolitego wzoru legitymacji prasowych, nikt ich nie rejestruje, nie ma też jednolitych kryteriów ich wydawania – zauważyła.

Dziennikarzem może być więc każdy, kto siebie za kogoś takiego uważa, bez względu na wykształcenie, dorobek zawodowy lub jego całkowity brak – dodała.

Dr Jolanta Hajdasz zaznaczyła, że „dziennikarze wiedzą, iż każdy obywatel może sam sobie wydrukować legitymację prasową na domowej drukarce i nikt nie będzie w stanie jej zakwestionować”.

– W ten sposób otrzymuje się prawo dostępu do informacji o wszelkich działaniach władzy i instytucji państwowych, a także przywilej wejścia na oficjalne spotkania i konferencje przedstawicieli władz przez każdego, kto miałby na to ochotę. (…) Bezbronni wobec takich dziennikarzy są tylko czytelnicy i widzowie, bo nie wiedzą, kto jest autorem reportażu czy filmu – wskazała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Cały felieton autorstwa dr Jolanty Hajdasz można odsłuchać [tutaj]

radiomaryja.pl

drukuj