[TYLKO U NAS] Dr A. Wróblewski o negocjacjach ws. unijnego budżetu: Jeśli Niemcy mieliby dobrą wolę, to wystarczyłoby wyrzucenie słowa „praworządność”, które jest trudno definiowalne i bardzo szerokie

Jeśli Niemcy mieliby dobrą wolę, to wystarczyłoby wyrzucić słowo „praworządność”, które jest pojemne, trudno definiowalne i bardzo szerokie. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że będzie chodziło na przykład o defraudację, malwersację pieniędzy z funduszy unijnych – mówił dr Artur Wróblewski, politolog z Uczelni Łazarskiego, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Dr Artur Wróblewski odniósł się do negocjacji pomiędzy Polską, Węgrami a organami unijnymi w sprawie powiązania unijnego budżetu z tzw. praworządnością.

– To co widzimy w tej chwili, to są typowe negocjacje, szachy, podchody, manewry taktyczne. Chodzi o to, kto stchórzy i się przestraszy. Jest w teorii gier teoria zwana chicken game, czyli gra w kurczaka, kiedy to na przykład jadą wprost na siebie dwa samochody i chodzi o to, który pierwszy stchórzy i ucieknie. Tak najeżdżały na siebie chociażby okręty wojenne w czasie kryzysu kubańskiego (…). Podobnie jest tutaj, bo Polska i Węgry są wystawione na próbę i nie mogą ulec. Pamiętajmy, że prawo do weta jest prawem członków Unii Europejskiej, na które zgodziliśmy się, podpisując Traktat Lizboński w 2007 roku, czy wcześniej Traktat z Maastricht. Weto jest prawem. Po to ono jest, żeby zostało używane w strategicznie ważnych okolicznościach – wskazał gość Radia Maryja.

Politolog z Uczelni Łazarskiego zaakcentował, że gdyby Niemców cechowała dobra wola, to pozbyliby się słowa „praworządność” z zapisów dotyczących unijnego budżetu.

– To my mamy rację i jeśli na przykład Niemcy mieliby dobrą wolę, to wystarczyłoby wyrzucić słowo „praworządność”, które jest pojemne, trudno definiowalne i bardzo szerokie. Po prostu napisać w rozporządzeniu o praworządności, że kiedy występują problemy z wydawaniem funduszy europejskich, to wtedy w interesie finansowym Unii Europejskiej można wstrzymać pewne środki. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że będzie chodziło na przykład o defraudację czy malwersację pieniędzy z funduszy unijnych. Oficjalnie urzędnicy UE mówią, że to właśnie o to chodzi, ale jeżeli w tym jest rzecz, to po co wkładać słowo „praworządność”, które będzie mogło być później wykorzystywane chociażby przez Niemców do tego, żeby wymuszać na Polsce inne ustępstwa pod pretekstem owej praworządności – powiedział dr Artur Wróblewski.

W ostatnich dniach Holandia zagroziła Polsce złożeniem wniosku do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

– To jest obsesja premiera Holandii, który tak jak inni ludzie związani z socjalistami holenderskimi, chce poprzeć punkt widzenia polskiej opozycji, czy też kupił opowieści o braku praworządności w Polsce. Wiemy, że w Holandii jest legalna eutanazja, nie mówiąc o małżeństwach homoseksualnych czy adopcji dzieci przez takie pary, a zatem z punktu widzenia światopoglądowego Holandia popiera pewne punkty widzenia i dlatego chce, żeby holenderskie standardy dotyczące kwestii moralnych, obyczajowych, światopoglądowych – wprowadzić w Polsce. Jeśli taka okazja się nadarza, to Holandia grozi. Pamiętajmy, że w 2012 roku to właśnie Holandia groziła wetem czy teraz w lutym, gdy chciała zablokować powstanie funduszu odbudowy – mówił gość „Aktualności dnia”.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem dr. Artura Wróblewskiego można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj