fot. PAP/Rafał Guz

Przesłuchanie byłego PG Andrzeja Seremeta ws. Amber Gold

„Istotą nieudolności” śledztwa ws. Amber Gold w gdańskiej prokuraturze było to, że nie było nad nim należytego i właściwego nadzoru – ocenił były Prokurator Generalny Andrzej Seremet. Były szef prokuratury składał zeznania przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold.

Andrzej Seremet na początku swojego wystąpienia odniósł się do kwestii nadzoru nad śledztwem. Zwrócił uwagę, że ówczesne przepisy zakazywały PG obejmowania nadzorem innych postępowań niż te, które toczyły się w prokuraturze apelacyjnej.

Nadzór był bowiem usytuowany na zasadzie nadzoru dwuszczeblowego, czyli nadzór mógł być wykonywany przez prokuraturę okręgową wobec prokuratury rejonowej, apelacyjnej wobec okręgowej i generalnej wobec apelacyjnej. Stąd też możliwości wykonywania czynności nadzorczych przez Prokuratora Generalnego w odniesieniu do sprawy takiej jak ta, która toczyła się w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz, był niemożliwy. Byłbym oczywiście nie w zgodzie z prawdą, jeżeli bym powiedział, że żadnych narzędzi Prokurator Generalny nie miał, w odniesieniu chociażby do spraw toczących się w prokuraturze rejonowej, ale to były narzędzia słabe i niedyrektywne – powiedział Andrzej Seremet.

Przewodnicząca komisji ds. Amber Gold poseł Małgorzata Wasserman pytała prokuratora Andrzeja Seremeta o to, kiedy i od kogo dowiedział się o aferze Amber Gold.

– Rozmawiałem oczywiście z premierem Tuskiem wtedy, kiedy sprawa stała się już głośna i po wystąpieniu sejmowym, albo przed – stwierdził Andrzej Seremet.

– Panie prokuratorze, pan Marek Belka powiedział w dniach 3-4 lipca 2012 r., że informował pana już wcześniej, że to jest afera i będzie problem. Czy przypomina pan sobie, kiedy to było, kiedy ta rozmowa się odbyła i w jakich okolicznościach? – pytała poseł Małgorzata Wassermann.

– Ja nie rozmawiałem z panem Belką chyba nigdy osobiście – mówił były Prokurator Generalny.   

Amber Gold miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. Po kilku latach ogłosiła likwidację.

W ramach tzw. piramidy finansowej oszukano niemal 19 tys. osób, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

RIRM

drukuj