fot. wikipedia

Prof. E. Łon: Warto bronić polską własność w dobie koronawirusa

Może dochodzić do zwiększania obecności kapitału zagranicznego w spółkach kosztem kapitału polskiego. Aby temu zapobiec warto podejmować działania obronne. Dużą rolę może odegrać w tej sprawie Polski Fundusz Rozwoju. Między innymi także i z tego powodu od pewnego czasu proponuję, aby NBP mógł nabywać akcje spółek – wskazuje prof. UEP dr hab. Eryk Łon.

Instrumenty standardowe i niestandardowe NBP

NBP w obecnej sytuacji powinien być gotów podjąć szereg różnych działań mających na celu złagodzenie skutków kryzysu wywołanego przez epidemię koronawirusa. Po pierwsze paradoksalnie obecna sytuacja pokazuje znaczenie instrumentów standardowych. Okazuje się bowiem, że banki centralne na całym świecie, w tym NBP dokonały obniżenia stóp procentowych, czyli posłużyły się instrumentem uznawanym za standardowy, konwencjonalny. Ponadto bardzo ważne jest to, aby w obecnej sytuacji myśleć elastycznie i dopuścić możliwość stosowania instrumentów nietypowych. Więcej na ten temat można się dowiedzieć z ostatniego mojego wywiadu dla Radia Wnet. [tutaj]

Warto zauważyć, że NBP  w przeszłości już stosował instrumenty niestandardowe, na przykład w 1997 roku przyjmował bezpośrednio od ludności lokaty terminowe, chcąc tym samym wpłynąć na oprocentowanie lokat terminowych w bankach komercyjnych. Tym samym więc NBP wykonywał pewne działania, które są charakterystyczne dla banków komercyjnych. Spełniał więc rolę tak zwanego monobanku rynkowego. Teraz mógłby po prostu znów spełniać tą rolę, tyle tylko nie na gruncie działalności depozytowej a kredytowej.

Co ciekawe np. Bank Indonezji upodabnia się do monobanku rynkowego. Z ostatniego komunikatu tego banku centralnego wynika, iż bank ten może zacząć kupować obligacje skarbowe bezpośrednio od rządu już w przyszłym tygodniu.

NBP broni polskiej gospodarki

Zakres pomocy finansowej dla polskich podmiotów gospodarczych można dostosowywać do potrzeb gospodarki. Będzie on zależał od przebiegu epidemii, od tego jak szybko dojdzie do odmrożenia całej gospodarki. Stosowne działania już podjął rząd i to jest bardzo pozytywne. Dzięki temu uczestnicy życia gospodarczego dostrzegają, że mamy do czynienia ze zgodnym współdziałaniem rządu z bankiem centralnym. To pokazuje, że w gruncie rzeczy cel rządu i banku centralnego jest taki sam. Jest nim budowanie dobrobytu społecznego.

Warto zwiększać rezerwy walutowe NBP

Zakres możliwości finansowania gospodarki polskiej przez NBP zależy m.in. od tego jaka jest relacja aktywów polskiego banku centralnego do PKB. Z tego powodu warto zwiększać tę relację. Można pójść drogą czeską. W Czechach wzrosła relacja rezerw walutowych do PKB. Jest to o tyle ważne, że aktywa zagraniczne stanowią czasami bardzo duży odsetek aktywów banku centralnego. W latach 2011-2012 relacja rezerw walutowych do PKB wynosiła w Czechach zaledwie kilkanaście procent a obecnie około 60 %. W Polsce w tym samym udział rezerw walutowych do PKB niewiele się zmienił, oscylował wokół 20%. Dzisiaj wynosi nieco powyżej 20 %. Wzrost relacji rezerw walutowych do PKB w Czechach był wynikiem m.in. dokonywanych interwencji walutowych mających na celu osłabienie kursu korony czeskiej.

Obrona polskich przedsiębiorstw przed „wrogim przejęciem” przez obcy kapitał

Spadki cen akcji na GPW powodują, że szereg akcji spółek osiągnęło takie ceny, przy których poziomy wskaźników, takich jak: Cena/Wartość Księgowa, Cena/Zysk netto i podobnych są bardzo niskie i atrakcyjne do kupna. Może to zachęcać zagranicznych inwestorów do przejmowania sporych pakietów akcji naszych spółek.

Może dochodzić do zwiększania obecności kapitału zagranicznego w tych spółkach kosztem kapitału polskiego. Aby temu zapobiec warto podejmować działania obronne. Dużą rolę może odegrać w tej sprawie Polski Fundusz Rozwoju. Między innymi także i z tego powodu od pewnego czasu proponuję, aby NBP mógł nabywać akcje spółek.

Generalnie uważam, że NBP mógłby wykorzystywać skup aktywów, w tym obligacji korporacyjnych a także akcji polskich spółek notowanych na giełdzie warszawskiej. W tym drugim przypadku znaczenie miałoby to, aby za pomocą tego instrumentu przeciwdziałać przejmowaniu rodzimych przedsiębiorstw przez kapitał zagraniczny. Uważam, że jednym z faktycznych zadań banku centralnego powinno być podejmowanie wszelkich działań mających na celu odzyskiwanie, utrwalanie i poszerzanie polskiej własności w naszej gospodarce.

Dwa kanały oddziaływania banku centralnego na gospodarkę

Podstawowym kanałem, za pomocą którego bank centralny oddziaływuje na gospodarkę jest kanał kredytowy. Mówiąc inaczej bank centralny udziela kredytów bankom komercyjnym, które na tej podstawie udzielają kredytów osobom fizycznym i podmiotom gospodarczym. Zakłada się, że ten kanał jest kluczowy a często wystarczający. Może się jednak zdarzyć w pewnych wyjątkowych sytuacjach (jak np. osłabienie gospodarki epidemią koronawirusa), że także użycie kanału rynku akcji i rynku obligacji korporacyjnych może być potrzebne.

Warto zresztą zauważyć, że rynek kapitałowy, którego elementem jest zarówno rynek akcji, jak i rynek obligacji korporacyjnych jest wykorzystywany przez różnego typu instytucje publiczne. Funkcjonują np. państwowe fundusze majątkowe, które przecież angażują się na rynku kapitałowym. Biorąc więc także to pod uwagę uważam, że bank centralny także mógłby swe działania na rynku kapitałowym podejmować.

Myślę, że jeżeli uznamy, że warto wesprzeć rozwój polskich przedsiębiorstw także za pomocą angażowania się NBP na rynku akcji i obligacji korporacyjnych to nie powinniśmy się wahać. Warto zauważyć, że dostęp do finansowania jest jednym z ważnych czynników rozwoju przedsiębiorstwa. Można też powiedzieć, że Narodowemu Bankowi Polskiemu będzie z pewnością zależało na rozwoju przedsiębiorstw działających w naszym kraju, zwłaszcza tych znajdujących się pod kontrolą kapitału polskiego.

Ochrona miejsc pracy w Polsce zadaniem priorytetowym

Ponadto wedle mojego sposobu myślenia chciałbym, aby NBP starał się kupować papiery wartościowe, w tym akcje i obligacje korporacyjne kierując się zasadami czegoś co na Zachodzie nazywane jest społeczną odpowiedzialnością biznesu. Chodziłoby o to, aby wypracować polską wersję podejścia do tego pojęcia.

Bardzo ważne jest to, aby np. przy doborze papierów wartościowych, w tym akcji i obligacji korporacyjnych preferować te przedsiębiorstwa, które nie będą zwalniały pracowników w okresie kryzysowym. To one same będą dbały o to, aby dokonywać obniżek kosztów innymi metodami niż redukcja miejsc pracy. Chodzi o to, aby NBP właśnie sprzyjało budowie kultury utrzymywania miejsc pracy a nie ich likwidowania.

Walka o własność kluczowym elementem wojny ekonomicznej

Co ciekawe była szefowa FED Janet Yellen proponuje, aby amerykański bank centralny mógł też dokonywać skupu akcji. Bank Japonii już tak czyni. Obecna sytuacja pokazuje, że na świecie toczy się wojna ekonomiczna. Zdaniem byłego redaktora naczelnego pisma ,,Nasz Rynek Kapitałowy” Pawła Orkisza jest to III wojna światowa.

Warto zauważyć, że po ostatnim kryzysie lat 2008-2009 nastąpił wzrost udziału przedsiębiorstw państwowych w grupie największych przedsiębiorstw. Coraz większą rolę odgrywają także fundusze majątkowe. Jesteśmy świadkami walki o własność. Co ciekawe także w Niemczech, a więc w jednej z najbardziej potężnych gospodarek świata podejmowane są działania mające na celu obronę rodzimej własności. Niemiecki rząd przeznacza miliardy na ratowanie prywatnych firm zmieniając prawo i zakazując przejmowania firm przez obcy kapitał. Niemcy obawiają się, że mocno przecenione akcje spółek lotniczych i samochodowych są „atrakcyjnym kąskiem” do zakupów przez chińskie państwowe fundusze majątkowe. Parę dni temu premier landu Bawaria Markus Söder stanowczo domagał się zakazania przejęć niemieckich firm przez inwestorów zagranicznych.

Niemcy chcą zaostrzyć przepisy dotyczące kontroli inwestycji zagranicznych w kraju. Chodzi o to, aby chronić niemieckie firmy przed „wrogim przejęciem” przez inwestorów spoza Unii Europejskiej. Projekt nowelizacji ustawy o stosunkach gospodarczych z zagranicą ma być omawiany na posiedzeniu niemieckiego rządu w najbliższych dniach.

Proponowane zmiany przewidują m.in., że wymagające zgłoszenia transakcje przejęcia w obszarze krytycznej infrastruktury oraz cywilnych sektorów bezpieczeństwa w Niemczech będą mogły być uznawane za  nieważne tak długo, aż cała transakcja zostanie sprawdzona i zakwalifikowana jako dopuszczalna.

Inwestor otrzyma dostęp do technologii danego przedsiębiorstwa dopiero w momencie, gdy odpowiednie urzędy wydadzą ostateczną zgodę na transakcję. W ten sposób rząd niemiecki chce przeciwdziałać sytuacji, w której potencjalny nabywca zbyt szybko wchodzi w posiadanie tak zwanego know-how danej firmy.

Projekt ustawy  przewiduje, że aby odmówić prawa do przejęcia danej firmy inwestorowi spoza Unii Europejskiej, władze Niemiec nie będą już musiały przedstawić dowodów rzeczywistego zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego. Wystarczy już samo podejrzenie.

Ofensywne działania polskiego rządu w obronie polskiej własności

Z wielkim zadowoleniem przyjąłem wiadomość, iż polski rząd zamierza bronić polskich spółek przed wrogimi przejęciami w dobie koronawirusa. Warto zauważyć, iż minister Marlena Maląg i wicepremier Jadwiga Emilewicz na wczorajszej konferencji polskiego rządu zapowiedziały program, który ma utrudnić wykup polskich spółek przez podmioty zagraniczne.

Wicepremier Jadwiga Emilewicz powiedziała, iż należy zadbać o to: „by polskie firmy, które były z mozołem budowane przez 30 lat, nie stały się tanim łupem w tej trudnej sytuacji. Nie chcemy, by firmy z polskim kapitałem były dziś przejmowane w łatwy sposób, ponieważ ich giełdowa wycena jest bardzo niska”.

Polski rząd ma przedstawić plan obrony polskich spółek przed „wrogimi przejęciami” 23 kwietnia obecnego roku. Nasz rząd chce skorzystać z rozwiązań przyjętych w Niemczech. Zgodnie z rozwiązaniami niemieckimi przejęcie przedsiębiorstwa objętego ochroną będzie mogło zostać zablokowane przez rząd.

W naszym przypadku można wykorzystać ustawę o spółkach o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa polskiego państwa. Na kanwie tej ustawy polski rząd chce zwiększyć zakres tych spółek, których w sposób prosty i łatwy nie będzie można przejąć.

Wspominana ustawa mówi, iż „podmiot, który zamierza nabyć lub osiągnąć istotne uczestnictwo albo nabyć dominację w spółce o znaczeniu strategicznym jest obowiązany każdorazowo złożyć zawiadomienie organowi kontroli o zamiarze jego dokonania”. Organ kontroli, przypisany spółce wciągniętej na listę, może zablokować jej przejęcie.

Na takiej liście znajdują się obecnie m.in. takie polskie firmy jak: PZU, Orlen, PGE, KGHM, PGNiG, Tauron, Telewizja Polska, Zarząd Morskiego Portu Gdańsk, Polski Fundusz Rozwoju czy Totalizator Sportowy.

Utwórzmy na giełdzie warszawskiej indeks polskich spółek rodzinnych „Biało-Czerwoni”

Wielokrotnie w swych wypowiedziach zwracałem uwagę na potrzebę likwidacji podatku Belki. Likwidacja tego podatku zwiększyłaby obecnie zainteresowanie naszych rodaków inwestowaniem na polskim rynku kapitałowym. Prawdopodobnie niskie stopy procentowe będą się jeszcze utrzymywać w Polsce przez dłuższy czas. Likwidacja podatku Belki byłaby korzystna zarówno dla inwestorów, jak i samych spółek. Jak pokazuje doświadczenie stopy zwrotu w dłuższym okresie z inwestycji na rynku akcji są wyższe niż stopy zwrotu z obligacji skarbowych, obligacji korporacyjnych czy też lokat terminowych. Ponadto nasze polskie spółki miałyby większe szanse finansować swoje przyszłe przedsięwzięcia inwestycyjne, co byłoby kołem zamachowym wzrostu gospodarczego w polskiej gospodarce.

Uważam, że warto utworzyć na giełdzie warszawskiej indeks polskich spółek rodzinnych. Jak zauważa Rafał Konieczny kursy akcji firm rodzinnych w innych krajach zachowują się na giełdzie bardzo korzystnie dla inwestorów. Często nawet zachowują się lepiej od głównych indeksów giełdowych. Z jego badań prowadzonych w latach 2005-2015 wynikało, iż spółki rodzinne dały inwestorom wyższe o 4,5 % stopy zwrotu aniżeli indeks grupujący wszystkie spółki. Były też dwa lata temu prowadzone badania przez agencję Grant Thornton obejmujące lata 2012-2016 na naszym rodzimym rynku. Okazało się, że stopa zwrotu z 10 największych polskich spółek rodzinnych była bardzo korzystna i wyniosła w tym okresie 31,7 %. W tym samym czasie WIG20 spadł o 16,5 %.

Widać, że potencjał do tworzenia tego typu indeksów występuje. To zatem zaniedbanie w naszym kraju trzeba jak najszybciej naprawić. Nawet na Zachodzie są tworzone takie indeksy spółek rodzinnych. Te działania promują rodzinę i dlatego u nas warto to zrobić. Szczególnie może to być korzystne dla naszej gospodarki w obecnej sytuacji w dobie epidemii koronawirusa, kiedy to polskie spółki rodzinne przechodzą trudne chwile.

Taki indeks polskich spółek rodzinnych na giełdzie warszawskiej może się nazywać np. „Polska Rodzina” lub „Biało-Czerwoni”. Wówczas będzie szansa wzbudzić zainteresowanie inwestowaniem na polskiej giełdzie w tego typu indeksy spółek rodzinnych.

Prof. UEP dr hab. Eryk Łon

drukuj