Półmilionowa armia czy cięcia etatów? W jakim kierunku zmierzają Siły Zbrojne RP pod kierownictwem W. Kosiniaka-Kamysza?
Minister obrony narodowej, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, chce w Polsce półmilionowej armii. Tymczasem w tym roku MON planuje obciąć w wojsku kilkanaście tysięcy etatów.
Siły Zbrojne RP liczą ponad 217 tys. żołnierzy. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz ma bardziej ambitne plany.
– Największa armia do 2030 roku – mówił szef MON.
Za niecałe cztery lata Polska byłaby – według szefa MON – największą armią w Europie, jedną z największych w NATO, obok USA i Turcji.
– Armia 500, docelowy model, czyli 300 tys. plus 200 tys. rezerwy wysokiej gotowości. To jest ten plan na najbliższe lata – powiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
Ambicje ministra Kosiniaka-Kamysza stoją w sprzeczności z realnymi działaniami, o których od dawna alarmuje Prawo i Sprawiedliwość.
– W 2025 roku było 241 tys. etatów w wojsku, w 2026 już ich 227 tys. – 14 tys. mniej. Uwaga, w terytorialsach 4 tys. etatów ściętych, a w dobrowolnej zasadniczej służbie wojskowej 15 tys. etatów ściętych – podkreślił w lutym poseł Andrzej Śliwka z PiS.
Wielu młodych żołnierzy po rocznym szkoleniu podczas dobrowolnej zasadniczej służbie wojskowej czeka na miejsce pracy w wojsku. Do kluczowych jednostek ministerstwo do tej pory nie przypisało nowych etatów.
To niepokojące sygnały – zwrócił uwagę płk prof. Mieczysław Struś.
– Świadczyłyby o tym, że realistyczne działania idą w przeciwnym kierunku, niż to zapowiada minister Kosiniak-Kamysz – zaakcentował płk prof. Mieczysław Struś.
Obecna ustawa o obronie ojczyzny z czasu rządów Zjednoczonej Prawicy zakłada budowę 300-tysięcznej armii.
Takie ambitne cele może pokrzyżować natura – zauważył prof. Krzysztof Kubiak.
– Cały czas borykamy się z czynnikiem demograficznym. Populacja, mówiąc w sposób najbardziej kolokwialny, się starzeje – mówił prof. Krzysztof Kubiak.
W 2025 roku urodziło się w Polsce zaledwie 238 tys. dzieci. Szansa na półmilionową armię przy tym wskaźniku demograficznym jest nikła. Armia jednak musi być coraz większa, a raczej musi być coraz więcej przeszkolonych osób, które będą wiedziały, jak chwycić za broń, jak działa wojsko i będą gotowe bronić ojczyzny. Od kilku miesięcy wraca temat zawieszonej od 16 lat zasadniczej służby wojskowej. Coraz więcej polityków mówi wprost: musimy wrócić do tego obowiązku. Prezydent Karol Nawrocki też bierze to pod uwagę.
– Uważam, że zasadniczej służby wojskowej nie można oczywiście wykluczyć – wskazywał prezydent Karol Nawrocki w kwietniu tego roku na Kanale Zero.
Do tego trzeba jednak zgody politycznej, a o nią dzisiaj trudno. Nikt nie zaryzykuje utraty poparcia wśród młodych, którzy musieliby na kilkanaście miesięcy pójść w kamasze i porzucić swoje plany. Prof. Marek Walancik podpowiedział politykom inne rozwiązanie.
– Wystarczy z tymi studentami zrobić przedmiot bezpieczeństwa w wymiarze 15 godzin i ten nasz potencjał w wymiarze takim podstawowym zdecydowanie się po prostu zwiększa – podsumował prof. Marek Walancik, dyrektor Centrum Badań i Edukacji Służb Mundurowych.
W szkołach średnich i w ósmej klasie dotychczasowy przedmiot „Edukacja dla bezpieczeństwa” będzie wkrótce zastąpiony „kształceniem obronnym”. Według ministerstwa edukacji zajęcia będą dostosowane do obecnych wyzwań, tzn. więcej praktyki, cyberbezpieczeństwo i reagowanie na sytuacje kryzysowe.
TV Trwam News



