fot. Alexandra Shea/Wikimedia Commons

Pociski Patriot w drodze na Ukrainę

Pociski Patriot są już w drodze na Ukrainę. Wysłano je z Niemiec, o czym poinformował prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump.

W poniedziałek podczas spotkania z sekretarzem generalnym NATO, Markiem Rutte, prezydent USA zapowiedział, że Waszyngton dostarczy Ukrainie broń zarówno defensywną, jak i ofensywną. Wśród niej będą pociski do systemów obrony powietrznej Patriot. Pierwszy transport już jest w drodze.

– Już są wysyłane – poinformował Donald Trump.

Dwa systemy dla Ukrainy zamówiły Niemcy, a jeden Norwegia. Koszty dostawy broni – o czym wcześniej informowały Stany Zjednoczone – będą całkowicie po stronie europejskich sojuszników NATO.

– W niektórych przypadkach będziemy spłacani bezpośrednio przez kraje Unii Europejskiej. Zawsze otrzymujemy zwrot kosztów w całości, więc nie będziemy musieli już inwestować. Otrzymujemy zwrot kosztów w całości – mówił prezydent USA.

„Financial Times” poinformował o rozmowie telefonicznej Donalda Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim. Według gazety podczas tego połączenia amerykański przywódca miał zachęcać prezydenta Ukrainy do uderzeń w głąb Rosji. Pytał, czy Kijów mógłby zaatakować Moskwę, gdyby Stany Zjednoczone dostarczyły broń dalekiego zasięgu. Rzecznik Białego Domu w oświadczeniu dla „Newsweeka” potwierdziła, że takie pytanie rzeczywiście padło, ale nie była to zachęta do dalszego zabijania. Zarzuciła ona też brytyjskiemu dziennikowi wyrywanie słów z kontekstu. O tę kwestię zapytano również samego Donalda Trumpa. Amerykański przywódca odpowiedział, że prezydent Ukrainy nie powinien obierać sobie za cel rosyjskiej stolicy.

Donald Trump dał Rosji na porozumienie w sprawie zakończenie wojny na Ukrainie 50 dni. W przeciwnym razie – jak wskazał – nałoży na nią surowe taryfy wtórne, których stawka może wynosić nawet sto procent. Zegar już tyka.

– Chcemy zrozumieć, co kryje się za tym stwierdzeniem o 50 dniach. Kiedyś były 24 godziny – powiedział minister spraw zagranicznych Rosji, Siergiej Ławrow.

Zdaniem szefa rosyjskiej dyplomacji za zaostrzeniem retoryki Donalda Trumpa względem Moskwy stoi presja Unii Europejskiej oraz obecnego kierownictwa NATO.

TV Trwam News

drukuj