fot. PAP/Tomasz Gzell

Platforma zmienia zdanie w sprawie podwyżek dla polityków

Platforma Obywatelska wycofuje się z podwyżek dla polityków. Wcześniej poparła nowe regulacje w Sejmie. Teraz zapowiada ich odrzucenie w Senacie. Prawo i Sprawiedliwość, w kontrze do działań PO, wytyka politycznym przeciwnikom wysokie zarobki w samorządach.

W myśl regulacji, jakie zostały przyjęte w Sejmie, w górę pójdą zarobki prezydenta, premiera, ministrów, posłów i senatorów. I to o kilka tysięcy. Przepisy poparły niemal wszystkie kluby, w tym także Koalicja Obywatelska. Wyłamali się pojedynczy posłowie.

– Jeżeli ktoś podejmuje negocjacje z Kaczyńskim, z Terleckim, z politykami PiS-u, a ta sprawa dotyczy horrendalnych podwyżek dla parlamentarzystów, jest politycznym samobójcą – powiedział Grzegorz Schetyna, były przewodniczący PO, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Grzegorz Schetyna wstrzymał się od głosu przy głosowaniu nad podwyżkami. Z kolei jego partyjni koledzy, którzy poparli te rozwiązania, najpierw mówili o potrzebie uporządkowania płac polityków, teraz zmieniają zdanie. I to jeszcze przed tym, jak projektem zajmie się Senat.

– Dziś będę rekomendował senatorom KO przyjęcie wniosku o odrzucenie tej ustawy w całości – zapewnił Borys Budka, przewodniczący PO.

Borys Budka twierdzi, że Polacy wysłali wyraźny sygnał, że nie czas i pora na podwyżki dla władzy ale jak twierdzi Koalicja Obywatelska – to dobry moment, by rozpocząć na ten temat dyskusję. Powstanie specjalny zespół, w którym znajdą się posłowie i senatorowie do opracowania kompleksowego programu uregulowania płac, nazwijmy to, w szeroko pojmowanej sferze budżetowej – wyjaśnił prof. Tomasz Grodzki, marszałek Senatu.

Wcześniej medialne doniesienia wskazywały, że głosowanie nad podwyżkami może mocno podzielić Koalicję Obywatelską. Marszałek Tomasz Grodzki kreślił czarny scenariusz o rozpadzie. Przeciwnikami podwyżek mieli być m.in. Bogdan Klich i Bogdan Zdrojewski. Zwolennikami Adam Szejnfeld i Antoni Mężydło. PiS w odpowiedzi na działania Platformy mówi o hipokryzji. Wytyka także politycznym konkurentom wysokie zarobki w samorządach.

– Tam, gdzie rządzą, w samorządach, to może jako prezydenci – zgodnie z ustawą – nie mogą mieć tych pensji wyższych niż ustawa przewiduje, ale już ich zastępcy, ich urzędnicy – zarabiają kilkakrotnie więcej niż polski premier – powiedziała Maria Koc, senator PiS.

Sprawą podwyżek Senat zajmie się jeszcze w trakcie trwającego posiedzenia.

 

TV Trwam News

drukuj