Platforma Obywatelska atakuje partię rządzącą w kwestii nielegalnych odpadów
Po głośnym pożarze w Przylepie nielegalne odpady w Polsce stały się głównym tematem kampanii. Padają zarzuty, ale są też pytania o odpowiedzialność, bo część oskarżeń to próba zburzenia zaufania do służb, w tym wypadku strażaków. Platforma Obywatelska nazywa Prawo i Sprawiedliwość trucizną. PiS odpowiada, że sprząta po Platformie.
Pożar składowiska w Przylepie gasiło 118 wozów strażackich i ponad 340 funkcjonariuszy. Informacje o akcji przedstawiał posłom w Sejmie komendant główny Państwowej Straży Pożarnej. Wskazywał, że podejmowane były badania wody i monitoring powietrza.
– Urządzenia cały czas były włączone, realizowano je na różnych wysokościach. (…) W żaden sposób nie było zagrożone życie ani zdrowie mieszkańców Przylepu czy Zielonej Góry – poinformował gen. bryg. Andrzej Bartkowiak, komendant główny PSP.
Dlatego nie było decyzji o ewakuacji mieszkańców. Po tym, co wydarzyło się w Przylepie, obóz rządzący mierzy się z oskarżeniami Platformy. Obejmują one nie tylko to, co stało się na składowisku, ale też to, skąd wzięły się w Polsce nielegalne odpady.
„To rządy PO uczyniły z Polski eldorado śmieciowe w Europie” – napisał na Twitterze rzecznik rządu, Piotr Müller.
To rządy @Platforma_org uczyniły z Polski eldorado śmieciowe w Europie. Podobnie jak w przypadku mafii VAT-owskich podjęliśmy też skuteczną walką z mafiami śmieciowymi. Przed 2016 r. nie było skutecznych mechanizmów kontrolowania podmiotów z gospodarki odpadowej. Niestety po… pic.twitter.com/ZDDex8QxlC
— Piotr Müller (@PiotrMuller) July 27, 2023
Takiej odpowiedzi na to pytanie udzielił rzecznik rządu. Przewodniczący Platformy ciągnął jednak temat i sięgnął po niego w Ostródzie, gdzie kontynuował kampanię. Tutaj padły kolejne zarzuty, a brzmią one: „Płoną śmieci, by likwidować dowody”.
– Nie będzie, czego badać. Nie wierzcie w przypadki. (…) Widzę ten napis, że PiS równa się drożyzna. Ja dzisiaj czuję, że PiS równa się trucizna – mówił przewodniczący PO, Donald Tusk.
Trudno nie widzieć związku między tymi słowami przewodniczącego Platformy, a tym, co w Sejmie mówiła marszałek województwa lubuskiego związana z PO. Hasło „trucizna” zostało powtórzone.
– Nie mogłam uwierzyć, jak wmawia się nam, że spalona trucizna nie zagraża zdrowiu i życiu – mówiła marszałek województwa lubuskiego, Elżbieta Polak.
Przeciwko tym wypowiedziom mocno protestował prezydent Zielonej Góry, Janusz Kubicki. Chciał uniknąć wzbudzania niepokoju wśród mieszkańców.
– Mają dziesiątki pytań, czasami absurdalnych. Ale jeżeli będziemy mówić, że nasze badania specjalistów są nic nie warte, to jak my mamy tych mieszkańców uspokoić? – pytał prezydent Janusz Kubicki.
To na mieszkańcach najmocniej odbijają się słowa marszałek województwa, uderzające w zaufanie do służb. Trudno nie odczytywać ich właśnie w taki sposób. O sianie dezinformacji polityk Platformy oskarżył wiceminister Jacek Ozdoba. Wiceszef resortu klimatu i środowiska reagował też na zarzuty opozycji w sprawie nielegalnych składowisk.
– To był problem, który narastał przez wiele lat. Dzisiaj część z tych miejsc wskazywanych jako nowe porzucenia nie są nowymi porzuceniami, tylko manipulacją medialną podjętą w celu przedstawienia jakoby w tej chwili powstawało wiele nowych miejsc, jak to było wiele lat temu – mówił wiceminister Jacek Ozdoba.
Nielegalne odpady, m.in. z Niemiec, od lat zalegają, chociażby w Sobolewie i Starym Jaworze. Wybuchały tu w przeszłości pożary. Rząd odpowiedział na sytuację poprzez skierowanie skargi do Komisji Europejskiej na Niemcy, skąd pochodzą nielegalnie składowane odpady.
TV Trwam News



