fot. Marek Borawski/ Nasz Dziennik

PiS zapowiada zmiany w systemie edukacji

Zniesienie szkolnego obowiązku sześciolatków, nowa podstawa programowa i wygaszanie gimnazjów – to planowane zmiany w systemie edukacji. Priorytetem są „sześciolatki”. To jedna z ustaw zaplanowanych na pierwsze sto dni prac rządu.

Zmiany w systemie edukacji na pewno będą. Nie należy się jednak spodziewać rewolucji. Pomysłów jest kilka, na „pierwszy ogień” idzie ustawa cofająca szkolny obowiązek 6-latków.

– Nasz priorytet to – przedstawiony również w pakiecie ustaw – powrót do obowiązku edukacyjnego od 7-go roku życia. To będzie pierwsza ustawa wprowadzana w zakresie oświaty – podkreślił Stanisław Karczewski, senator Prawa i Sprawiedliwości.

To odpowiedź na postulaty zgłaszane przez obywateli. Pod inicjatywami, które rodzicom dawałyby w tej sprawie ostatnie słowo, zebrano w sumie 1,5 mln podpisów. Platforma Obywatelska nadal odnosi się do tej ustawy ironicznie.

– Sama jestem, mamą dwójkę małych dzieci, które jako 6-latki pójdą do szkoły, i znów słyszę o jakichś rewolucjach. Bardzo mnie to niepokoi – powiedziała Agnieszka Pomaska, poseł PO.

Głośnym echem odbiła się również informacja, że planowane są likwidacja gimnazjów i powrót do 8-letniej szkoły podstawowej.

– Proszę, aby unikać słowa „likwidacja”.  To byłoby stopniowe wygaszanie, które zaczęłoby się w roku szkolnym 2016-2017. Wiązałoby się to przede wszystkim z równoczesną zmianą podstawy programowej od przedszkola aż do szkoły średniej – zaznaczyła Elżbieta Witek, rzecznik PiS-u.

Z tą ideą nie zgodzi się najpewniej Platforma Obywatelska.   

Pomysł likwidacji gimnazjów jest tak absurdalny, że jestem gotowa zginąć za to, żeby gimnazjów bronić – oznajmiła Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji narodowej.  

Obecnie funkcjonujący układ nie sprawdza się. 6 lat szkoły podstawowej, 3 lata gimnazjum i 3 lata szkoły średniej, to podział sztuczny, również jeśli chodzi
o program nauczania.

– Tak naprawdę cykl edukacyjny gimnazjum kończy się po I klasie liceum, co jest zupełnie fatalne, a tylko dwie klasy liceum okazują się być kursem przygotowawczym do matury – powiedział prof. Włodzimierz Bernacki, poseł PiS-u.

Zmiany w tej dziedzinie są niezwykle potrzebne. Obecna podstawa programowa pozostawia wiele do życzenia, szczególnie jeśli chodzi o nauczanie historii.

– Młody człowiek, który nie wybiera historii jako przedmiotu dalszego kształcenia, kończy edukację historyczną na I klasie szkoły ponadgimnazjalnej. Ma wtedy 16-17 lat i jest pozbawiony możliwości dalszego poznawania dziejów – wskazuje Anna Krajnowska, nauczycielka historii.

 

TV Trwam News/ RIRM

 

drukuj