fot. PAP/Grzegorz Michałowski

PG przedstawi w Sejmie informację nt. wycieku akt „afery podsłuchowej”

Sejm zapozna się dziś z informacją prokuratora generalnego na temat wycieku akt z tzw. afery podsłuchowej. O przedstawienie informacji zwrócił się marszałek Radosław Sikorski.

Zgodnie z zapowiedzią rzecznika Prokuratury Generalnej prok. Mateusza Martyniuka, dziś mają zostać przedstawione m.in. ogólne informacje o tym, „kiedy, kto i w jakim czasie uzyskał dostęp do ujawnionych materiałów”. Informacja prokuratora generalnego będzie dotyczyła również stanu prawnego związanego z tą sprawą.

Wczoraj prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie udostępnienia akt prokuratorskich dotyczących tzw. afery podsłuchowej. Postępowanie nie będzie jednak dotyczyło wycieku materiałów z akt sprawy – poinformował Przemysław Nowak, rzecznik prokuratury okręgowej.

–  Z posiadanego materiału dowodowego wynika, iż prokurator zgodnie z prawem udostępnił materiał dowodowy określonemu kręgowi osób, stronom postępowania i pełnomocnikom. Mieli oni również prawo dokonywania fotokopii tego materiału. Natomiast nie mieli prawa publicznego rozpowszechniania tych materiałów. Dlatego też nasze postępowanie, zgodnie z przedmiotem wszczęcia, dotyczy nie tyle wycieku tych materiałów z akt śledztwa, ile publicznego rozpowszechnienia w dniu wczorajszym i w dniu dzisiejszym – wyjaśnił Przemysław Nowak.  

Na jednym z portali społecznościowych opublikowano zdjęcia kilkunastu tomów akt śledztwa w sprawie tzw. afery podsłuchowej. Wśród dokumentów są tomy akt z zeznaniami, ale również dowody ze śledztwa, a także szczegółowe dane osobowe przesłuchiwanych osób. Ujawnione zostały pełne dane szefów służb – w tym szefa CBA.

Dr Grzegorz Tokarz z Uniwersytetu Wrocławskiego ocenia, że jest to totalny przejaw kompromitacji państwa polskiego.

– Jeżeli tak poważne akta, przesłuchania ważnych polityków pojawiają się na stronach internetowych, to w tej chwili nie ma znaczenia, kto to ujawnia. Fakt, że ujawniono tego typu informacje, jest przejawem słabości państwa polskiego, ponieważ jeżeli kelnerzy mogą nagrywać i jeśli są takie wycieki z prokuratury, to zastanówmy się w takim razie: co mogą o nas wiedzieć Rosjanie? Jaką oni – biorąc pod uwagę ich możliwości – mogą uzyskać wiedzę na temat tego, co się dzieje w Polsce. Za ujawnienie tych różnych akt odpowiadają obecnie rządzący, a nie ci, którzy to opublikowali – mówi dr Grzegorz Tokarz.

Premier Ewa Kopacz nie zabrała dotąd głosu w sprawie upublicznienia akt ze śledztwa. Wiadomo jedynie, że wczoraj po południu spotkała się w tej sprawie z ministrami: spraw wewnętrznych, obrony narodowej, sprawiedliwości oraz prokuratorem generalnym.

RIRM

drukuj