Państwa UE zgodziły się na ustanowienie celu zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 r.
Przy sprzeciwie Polski, Słowacji, Czech i Węgier unijne kraje uzgodniły nowy cel klimatyczny. Chodzi o redukcję emisji CO2 o 90 proc. do 2040 roku w porównaniu z początkiem lat 90-tych.
Decyzję podjęli w Brukseli ministrowie środowiska krajów UE. Podczas spotkania uzgodniono też, że wejście w życie ETS2 będzie opóźnione o rok.
Politycy obozu rządzącego odnosząc się do tych uzgodnień, mówią o sukcesie. Premier Donald Tusk chwali się, że jego rząd ,,rozbroił” ETS2, bo podatek klimatyczny w transporcie drogowym i budownictwie odłożono, a KE musi przygotować jego rewizję.
W ocenie opozycji nie ma tu powodów do radości. Mówi europoseł Jadwiga Wiśniewska.
– To żaden sukces! Tutaj widzimy bardzo wyraźnie odłożenie wyłącznie w czasie, natomiast bardzo niepokoi ustalenie tego zielonego celu na rok 2040. To jest tak naprawdę droga do samobójstwa europejskiej gospodarki. Warto przypomnieć słowa Tuska, który mówił, że „nikt go w Unii nie ogra”. Jak widzimy po owocach, niestety nie została zatrzymana ta ideologia klimatyzmu, która niszczy europejską gospodarkę i uderza bardzo mocno w rodziny. Więc to żaden sukces. Trzeba to powiedzieć bardzo wyraźnie. To naprawdę niewiele znaczy, bo ten topór wisi nad nami – wskazała Jadwiga Wiśniewska.
Unijni ministrowie uzgodnili też m.in., że w prawie klimatycznym będzie tzw. klauzula rewizyjna, która ma umożliwić odejście od przyjętego celu, jeśli europejska gospodarka będzie tracić na konkurencyjności, a ceny energii wzrosną. W ocenie PiS to tylko pozory.
RIRM



