Panorama oszczerstw

Telewizja Polska, zwąca się publiczną, przeszła samą siebie. Kompromitacja i skandal to najdelikatniejsze określenia tego, co wydarzyło się we wtorkowym wydaniu „Panoramy”, sztandarowym programie informacyjnym drugiego programu TVP.

Zilustrowanie tematu zagrożenia sektami zdjęciami z pielgrzymki słuchaczy Radia Maryja spotkało się z protestami i potępieniem ze strony wielu środowisk, dziennikarzy i polityków. Ale warto się zastanowić, dlaczego do tego doszło. Dlaczego wydawca Jan Ciszecki i prowadząca program Hanna Lis nie widzieli nic niestosownego w połączeniu materiału o scjentologach ze zdjęciami z katolickiej pielgrzymki? Tłumaczenie tego „błędami warsztatowymi” jest więcej niż naiwne. Takie błędy warsztatowe nie powinny się przydarzać nawet studentom dziennikarstwa, a co dopiero doświadczonym dziennikarzom.

 


Zdjęcia z pielgrzymki słuchaczy Radia Maryja na Jasną Górę posłużyły
„Panoramie” do zilustrowania materiału o sektach

 

To, co się stało w „Panoramie”, to skutek trwającej od wielu lat w tzw. mediach głównego nurtu kampanii zohydzania i szkalowania Radia Maryja, jego dziennikarzy i słuchaczy. A bardzo często wtórowali im i wtórują politycy lewicowi i liberalni, takie treści są podawane też niekiedy uczniom w szkołach (sic!) i studentom na uczelniach. Ileż to razy słyszeliśmy o tym, że Radio Maryja szkodzi Kościołowi katolickiemu, że „reprezentuje w nim najgorsze cechy Polaka katolika”, że Radio Maryja to właśnie sekta, która rozbija jedność polskiego Kościoła. Określenie „Kościół toruński”, którego wcieleniem mają być słuchacze Radia Maryja, traktowane jest zaś przez tych, którzy Kościołowi dobrze nie życzą, jak najgorszy epitet. A że nic to nie miało i nie ma wspólnego z prawdą? Tym gorzej dla prawdy.
W tej pełnej oszczerstw i agresji kampanii kształtują się niestety kolejne pokolenia dziennikarzy. Dla nich „przywalenie” Radiu Maryja, ojcu Tadeuszowi Rydzykowi, skrytykowanie księży biskupów broniących katolickiego radia, wyszydzenie, ośmieszenie słuchaczy, jest czymś normalnym, zwyczajnym, nawykowym, jak lektura porannych gazet. Przecież tak mówią i myślą ich szefowie, ich moralne autorytety ze świata kultury i show-biznesu. Zresztą Radio Maryja jest często wygodnym pretekstem, aby uderzyć w Kościół, bo właśnie walka z katolicyzmem jest dla tych środowisk priorytetem. Kościół przecież broni tak „antydemokratycznych” i „antywolnościowych” wartości, jak prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, nierozerwalność małżeństwa, a jednocześnie sprzeciwia się tak postępowym formom funkcjonowania, jak układy jednopłciowe, konkubinaty. Nie dziwmy się więc, że gdy w „Panoramie” powstał materiał o sektach, to zilustrowano go zdjęciami „sekty” Radia Maryja – przecież to się samo narzucało, to było takie oczywiste.
Zresztą kampania przeciwko Radiu Maryja ma różne oblicza. Gdy nie można Radia przywołać do porządku, to szuka się innych sposobów utrudnienia życia katolickiej rozgłośni. Tak można tłumaczyć choćby wątpliwą prawnie decyzję Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o ukaraniu Radia Maryja za rzekomą ukrytą reklamę. No, ale jak się kogoś chce ukarać, to i paragraf się znajdzie.

Krzysztof Losz

drukuj